Zamek Tenczynek

Wakacje z nudów zmuszają do ruchu. Wybraliśmy się do zamku Tenczyn. A tu zamknięte. Można wejść na własne ryzyko: pod bramą, na leżąco. I nawet miałam ochotę, ale byłam z dzieckiem. Jaki jej dam przykład włamując się do dóbr kultury. Zrezygnowałam. Może gdzieś, jakieś okno kusi otwartością wejścia. Obeszliśmy dookoła cały zamek. Dziur dużo, ale tylko mała mogła by się zmieścić. Tylko, co miałam jej powiedzieć: Kochanie nie bój się, przejdź przez tą dziureczkę, mamusia poda ci aparat, zrobisz zdjęcia i już, tylko nie patrz w dół i nie rób więcej niż jeden krok.

Przez ciernie i pokrzywy do celu. Tylko idąc w koło cel nie pewny i odległy. Poddaliśmy się. I tylko idąc do auta zastanawialiśmy się jak można z grilem i brykietem iść piknikować w lesie przy zamku.