Pewnego dnia, zachowujący się dumnie i lekceważąco młody człowiek przychodzi do filozofa i, uśmiechając się z wyższością, mówi: „O wielki Sokratesie, przyszedłem do ciebie po wiedzę”.

Sokrates przejrzał na tego płytkiego i próżnego młodego człowieka, poprowadził go na brzeg morza i wszedł z nim po pas do wody. Potem poprosił: „Powiedz mi jeszcze raz, czego pragniesz?”.
„Wiedzy” – odrzekł z uśmiechem młody człowiek.

Sokrates złapał go za ramiona, wepchnął pod wodę i przytrzymał tam przez trzydzieści sekund. „A teraz czego pragniesz?”.
„Mądrości, wielki Sokratesie” – zacharczał młody człowiek.

Filozof wepchnął go ponownie pod wodę. Kiedy go puścił, zapytał znowu: „Czego pragniesz?”.
„Wiedzy, o mądry i…” – udało się wyksztusić młodzieńcowi, zanim Sokrates przytrzymał go znowu pod wodą, tym razem jeszcze dłużej.

„Czego pragniesz?” – zapytał stary człowiek, pozwalając mu się wynurzyć. Młody człowiek kaszlał i z trudem łapał oddech.

„Powietrza!” – wrzasnął. – „Potrzebuję powietrza!”.

„Kiedy będziesz pragnął wiedzy tak bardzo, jak właśnie pragniesz powietrza, wtedy otrzymasz tę wiedzę” – oświadczył stary człowiek i wrócił na brzeg.

Dziś taka mała mądrość wielkiego filozofa, którą mogę się podzielić dzięki komuś, kto zechciał się nią ze mną podzielić.