Pisałam już jakiś czas temu, że w Bielsku stanie pomnik Bolka i Lolka. Stanął i stoi.

Z okazji Dnia Dziecka w piękną wiosenną niedzielę pojechaliśmy do kina. Jednak nie kino, ale pomnik Bolka i Lolka, a potem i Reksia miał być clou wycieczki. Reakcja była wspaniała choć i innej się nie spodziewałam, bo moje dziecko zna chyba wszystkie przygody chłopców te filmowe i te książkowe. Tym bardziej się ucieszyła, że chłopcy są dokładnie jej wzrostu i mogła się do nich przytulić.

Mniejsza jednak o reakcje mojego dziecka. Bardzo cieszyło mnie, że pomniki (Reksia oraz Bolka i Lolka) zostały przez Bielsko postawione. Bielsko bowiem może i powinno się nimi szczycić. Nie jest to tylko kwestia podtrzymania walącej się historii wytwórni filmów rysunkowych, ale przede wszystkim przywrócenia tych postaci dzieciom, które wychowują się oglądając inne bajki.

Przez długi czas w telewizji nie można było oglądnąć bajek z Bielska, bo i z wszystkimi polskimi animacjami było źle. Przejadły się? A może zachwyciły nas produkcje z zagranicy. teraz jednak obserwuję powrót mody na stare, polskie bajki. Bolka i Lolka można znaleźć na DVD. Można też o ich przygodach poczytać dziecku.

Zainteresowanie tymi postaci wraca więc wśród najmłodszych, a pomniki naszych rodzimych animków tym bardziej tą fascynację podkreślają.

Dziś zaś przeczytałam, że bielski oddział Gazety Wyborczej tekstem pani redaktor Małgorzaty Goślińskiej krytykuje pomnik chłopców, a w szczególności jego lokalizację. Pani redaktor zarzuca władzą, że przy wyborze lokalizacji kierowane były populizmem.

I zgadzam się, że populizm musiał tu być czynnikiem decydującym, ale jednocześnie uważam, że w decyzjach dotyczących usytuowania pomników, które mają promować miasto populizm jest bardzo ważny. Pomnik Bolka i Lolka (a i Reksia też) można było usytuować w innym miejscu, bardziej ustronnym, mniej uczęszczanym przez mieszkańców Bielska i turystów. W miejscu, gdzie można usiąść i nie martwić się o to, że dzieci swobodnie pobiegają dookoła bohaterów swoich bajek. Został postawiony jednak przed galerią handlową. I choć bardzo ubolewam, że kultura, w której żyjemy jest kulturą konsumpcyjną to jednak taką jest. A walczyć z nią byłoby walką z wiatrakami.

Pomnik postawiony przed galerią handlową nie koniecznie będzie zaproszeniem na zakupy. Może być paradoksalnie wyłomem dla przelania się kultury innego rodzaju. Zapracowani rodzice w wolnych chwilach zabierają dzieci do centrów handlowych, żeby spędzić z nimi czas, a przy okazji zrobić potrzebne zakupy. A może dzięki pomnikowi zatrzymają się i podzielą z dziećmi wspomnieniami z dzieciństwa? Może wyłomy (takie jak bajkowe pomniki czy zadymka) w zakupowej kulturze, którą galeria Sfera reprezentuje, nie wsiąkną w tą kulturę i nie staną się jej częścią, a przeciwnie będą punktem zwrotnym dla iluś osób, które zostaną wyciągnięte z homogeniczności kultury konsumpcyjnej.