Jak w każdym polskim domu lubię mieć chleb. Witać gości chlebem i solą. Staropolski zwyczaj. No dobra wiem, że mi nie wierzycie. Nie witam tak gości codziennie, ale chleb lubię choć prawie nie jadam.

 Tylko że te „sklepowe” nie wydają mi się być za bardzo prawdziwe. Dlatego też dziś uzbroiłam się w drożdże, mąkę razową i… oto rezultaty.

Cieknie wam już ślinka?

Jutro biorę się za robienie zakwasu i też się z wami podzielę wynikami.