Ostatnio na Facebooku krążył wpis o książkach, które trzeba przeczytać, bo zmieniają życie. Otwarłam, przewertowałam i tyle. Pewnie na tym by się skończyło. Gdyby nie pewna myśl. A moje? Jaka jest moja lista? Czy mogę zrobić listę książek, które zmieniły moje życie, mój sposób myślenia?

Każdy ma swoje ulubione książki. Te, do których wraca i te, które lubi mieć blisko siebie. Niektórzy mają tylko jedną, inni mają ich tysiące. Ja mam ich wiele. Dziś nie będę jednak wam mówić o wszystkich moich książkach, ale o tych, które zmieniły moje życie! Wybrałam szczęśliwą liczbę 7, choć pewnie jest ich więcej, żeby móc samą siebie ograniczyć i wypełnić ramy.

1. Robinson Crusoe – Daniel Defoe

Długo przed Cast Away- Poza światem zmierzyłam się z samotnością i survivalem człowieka będącego poza cywilizacją. Jednak moje myślenie o świecie ta książka zmieniła w dwóch aspektach: po pierwsze nierówności wynikającej z tego, gdzie się urodziłeś (i jaki masz kolor skóry) oraz po drugie przygotowania na los.
W pierwszym kwestii chodzi tu o postać Piętaszka, postaci tragicznej. Gdy po raz pierwszy przeczytałam tę książkę nie wiele wiedziałam  o podziałach rasowych – ona mnie na to wyczuliła.
Druga kwestia to kwestia przeżycia. Książkowy Robinson nie czekał na to, co przyniesie mu los siedząc na plaży i patrząc na statki. Działał: zbierał, sadził, hodował i najważniejsze żył. Mimo beznadziejności sytuacji chciał żyć „normalnie” i wiedział, że tylko odpowiednie działania przyniosą pozytywny skutek.

2. Przeminęło z wiatrem – Margaret Mitchell

Zdecydowanie za wcześnie przeczytana książka. Ze względu na mój wiek oraz ze względu na kulturę, w której żyjmy. Książka o kobietach silnych – dała mi poczucie, że kobieta nie musi być zależna, choć dróg do uzyskania „emancypacji” jest tyle ile kobiet.

3. Pierwszy łyk piwa i inne drobne przyjemności – Philippe Delerm

Książka, która pokazała mi, że nawet zwykłe codzienne czynności mogą być pełne tajemnicy i przyjemności. Wystarczy się na nie otworzyć.

4. Mistrz i Małgorzata – Michał Bułhakow

Wiara w Boga to jednoczesna wiara w Szatana. Nie ma dobra bez zła i zła bez dobra. Dzięki tej książce zadałam sobie pytania o wiarę i jej brak oraz o moje miejsce we wszechświecie. Odpowiedzi jeszcze nie mam, ale pytania padły, bez niej to nie byłoby możliwe.

5. Całość i nieskończoność – Emmanuel Levinas

Książka filozoficzna, która otworzyła mi oczy na człowieka i na jego istnienie. Bez niej w świecie wielkich idei zapomniałabym o najważniejszym: o drugim i innym, w którym mogę się przejrzeć. Dzięki niej zrozumiałam odpowiedzialność za wszystko, co nas otacza. Zwykłą i codzienną odpowiedzialność za świat.

6. Kuchnia polska – PWE – praca zbiorowa

Żadna inna książka kucharska tak bardzo nie wpłynęła na mnie i na moje nawyki. Dzięki niej tylko potrafię gotować, ale na pewno niebywale wpłynęło to na moje smaki i kulinarne wybory.

7. Rozmowy z katem – Kazimierz Moczarski

Książka, która nauczyła mnie, że zło jest w nas cały czas. To nie demon, diabeł. To my. Tu i teraz. To wychowanie, schematy, stereotypy. Nie jesteśmy wolni o uproszczeń, które bardzo łatwo mogą przerodzić się w niszczącą siłę.

I to byłoby na tyle. Choć powiem szczerze plątają mi się po głowie kolejne pozycje. Mam przedziwne wrażenie, że musiałabym opisać wszystkie książki, które przeczytałam, bo z każdej książki staram się wynieść coś dla siebie. Nawet jeżeli jedyne co można to fakt, że już się nigdy do niej nie wróci.