Nie garb się! Bądź grzeczną dziewczynką. Siądź ładnie – bądź ładną dziewczynką. To zabawa dla chłopczyska, a nie dla ładnej dziewczynki. Nie mazgaj się, nie bądź baba. Co się tym bawisz? Bo babskie zabawki. Chłop musi mieć jaja! To masz jaja? Czy jesteś baba! Schematy. Jak ich uniknąć? Jak w zdrowy sposób pokazać dziecku drogę. Bez podziałów ze względu na płeć, ze względu na religię czy kolor skóry. Nie wspominając już o orientacji seksualnej czy innych aspektach życia. Jak tylko ten temat się porusza od razu jestem na straconej pozycji. Sypią się w moją stronę inwektywy: feministka się znalazła, jeszcze z „dżender” tu wyskocz liberale jeden. A ostatni to w ogóle od kosmopolity zostałam wyzwana. Posłuchajcie bracia miłe.

Przychodzę z pracy. Etat, zakupy, sprawunki i stos innych spraw. Standard. Mamusia moja ukochana od drzwi wita mnie sakramentalna litanią do najśniejszego serca i świętej panienki: ugotuj obiad mężowi, bo ci z głodu umrze. Mieszkamy w wielopokoleniowym domu nie mogę jej ominąć. jezusmaria, jezusmara, kto to widział, żeby mąż bez obiadu chodził.
A dziecko znowu nie miało dziś zadania, bo nawet się nią nie zainteresujesz tylko latasz w te i we wte. Nie zajmujesz się dzieckiem, znowu nie wiedziała, na którą ma do szkoły. Przełykam to i idę dalej.
Nie mam siły na nic. Staram się o niczym nie myśleć – odmóżdżyć. Za parę minut czekają mnie zajęcia dodatkowe – moje albo/i córki w zależności od dnia tygodnia. Mój mąż robi pranie. Kochany wariot! Swoje pranie – kiedyś zbuntowałam się i nie prasuję jego koszul. Czemu? Bo on moich nie prasował. Od tego czasu on robi pranie – swoje pranie, ja pozostałe (moje, dziecka i domowe).

Wolne

Mężczyzna – zasadniczo – ma wolne od życia – jest mężczyzną. Ona ma inne sprawy na głowie. Musi wiedzieć, co i jak, bo jak przyjedzie, co do czego, to zginiecie beze mnie. Małgośka kawy nie robisz czasem, bo bym się napił.
Mój mąż czyta, książkę czyta. Zazdroszczę mu. Ja siadam do komputera. Nie mam czasu na luksus czytania o 17.30. To środek dnia. Pół godzinki znajdę przed snem od 23.00 do 23.30. Czasami zaszaleję i czytam do północy! Ale w ciągu dnia –  rozpusta. Ale dziś ma wolne. Nie musi siedzieć z kolejnym petentem, nie musi poprawiać niekończących się stert raportów, wniosków i zgód. Dziś może poczytać. Nic nie mówię. Zazdrość sączy mi się przez oczy i uszy. Jak ja mu zazdroszczę. Ale nic nie powiem, nic nie powiem – sama sobie dam rady! Bo jak nie ja to kto!

Nadgodziny

Mój mąż nie pracuje mniej normatywnym czasie pracy. Część w siedzibie, część w domu. To wiele usprawiedliwia. Ja pracuję 40 godzin tygodniowo na etacie, on i 120h potrafi zrobić. Każda chwila to dobra wymówka, by powiedzieć muszę to skończyć i zamknąć drzwi z napisem nie przeszkadzać. Też tak próbowałam. Nie umiem żyć w smrodzie nieumytych garnków i pajęczyn nad drzwiami. Nie będę się prosić – w końcu nie jestem świnia żeby się prosić – sama zrobię.

Obiad

Buntuję się też czasem. Potrafię tupnąć nogą. Jak z tymi koszulami. No i obiadów też nie gotuję. On mi ich nie robił. Dlaczego ja je mam robić? Dziecko je na stołówce albo babcia dokarmia – bo przecież, co ja temu dziecku podaję – jak dziecko jeść musi, bo rośnie, a ja mu trawę i ziarno surowe. Kto to widział… Nie mówię o tym, że nie gotuję za często. Chyba przesadziłam i mam wyrzuty sumienia, bo albo  słyszę syk pogardy ze strony koleżanek i na koniec sakramentalne: I w ogóle nie gotujesz? Albo niby ironiczne stwierdzenie: A pewnie! Babcia ci odchowa.
A ja lubię gotować. I gotuję! Dla siebie, dla dziecka, dla przyjemności – z obowiązku nie. Gotowałabym zdrowo i ładnie. Tyle nowości do przetestowania. Ale nie. Nie mogę! Na palach rąk mogłabym policzyć ile razy mąż zrobił obiad. I mogłabym to zaakceptować! Mogłabym, ale nie o to chodzi. Mogliśmy się umówić, że to moje zajęcie, a co będzie jego zajęciem? Tak właśnie tak: dla równego podziału obowiązków. Dla partnerstwa. Ale to już feminizm taki jakiś skrajny. Babochłop czy jak ze mnie?

Praca się opłaca

Idźcie z tym gadaniem spod tego ekspresu, bo padać będzie. Jak się baby zejdą to zawsze na deszcz. Kiedyś przeczytałam, że kobieta nie akceptuje tego, że w jej biurze facet wchodzi do pokoju i rzuca seksistowskim żartem o koleżance, co jest zła, bo nikt jej dawno rury nie przetkał, albo ma PMSa albo inne FBI. Od lat pracuję w różnych branżach, w mieszanym środowisku, w różnych grupach wiekowych. I powiem wam coś. To od kobiet częściej słyszałam takie tekst! To kobiety gardzą kobietami i je wykluczają. Kobiety gorzej traktują kobiety.
Baby nie lubią mieć szefa baby. Z chłopem się dogadasz. Z babą nigdy. W kurniku potrzebny jest kogut! Do tego jesteśmy uczone. To nie rodzi się samo. Pogardę dla samych siebie i dla innych kobiet wyssałyśmy z gorzkim mlekiem matki.

Z jajami

Matki uczą synów, że trzeba mieć jaja i nie być babą. A dziewczynki uczą, że trzeba być grzeczną i posłuszną. I oczywiście trzymać między nogami szczelnie kuciapkę, bo ci żaba wlezie. Masz 30 lat? A może 40?  I tak zacisnęłaś nogi mocniej, poprawiłaś postawę. Jesteś Anką Kowalską dziewczynką z sąsiedztwa. Zawsze lubiłaś bawić się lalkami i domkiem. Chciałaś mieć dzieci – a przynajmniej laleczkę niemowlaczka i się nim zajmować. Jesteś nią nadal – to Twoje alter ego. Może prowadzisz firmę, może jesteś najlepsza w tym, co robisz, bo w końcu tak cię wychowano. Masz być najlepsza, masz być doskonałą. Ale pod tonami gipsu i szpachli maski, którą założyłaś jest tylko pusta fasada – bo nadal w duchu jesteś małą dziewczynką, Anką Kowalka.

Ale skąd?

Wszyscy ci mówili, że taka masz być. Bądź ładną dziewczynką, nie kłóć się dziewczynki się nie kłócą. Wstyd! Żeby taka ładna dziewczyna… Oddaj zabawkę – bądź grzeczna… A zobacz, jak Jadzia pięknie pisze, a ty jak kura pazurem, i już liczy do stu, a ty? Słuchaj cioci, słuchaj babci, słuchaj mamy, słuchaj taty, słuchaj bozi, słuchaj nauczycielki. Siebie nie słuchaj. Ale po co chcesz być sobą – takie głupoty w tej głowie ci siedzą, poucz się lepiej to ci przejdzie. Takie ci głupie pomysły przychodzą do głowy. A Jadzia się tak ładnie uczy, a tu jak kura pazurem i liczy już do stu. Bądź ładną dziewczynką, bądź grzeczną dziewczyną. Nie garb się, stój prosto!

A gdy dorośniesz…

Dopasowałaś się. Chcesz się dopasować. W końcu to naturalne. Od zawsze tak właśnie miało być. Dzieci, dom, dom dzieci i kariera – bo co to za kobieta bez wykształcenia i bez zawodu. Dawniej to nie tak było, inaczej było przecież, jakbym mogła to bym się uczyła, ale kto to widział za moich czasów. Ale teraz to nie, to przecież trzeba. Masz więc dom, dziecko, dzieci, męża, pracę. I robisz i starasz się. I karmisz piersią i naturalnie, zajęcia rozwojowe, dodatkowe, pasja. Wiesz, co dobre i wiesz, że czym skorupka za młodu nasiąknie więc mówisz i przypominasz: bądź grzeczna, bądź ładną dziewczynką, stój prosto, nie garb się. Ucz się, bo zobacz Amelka ładnie pisze już w szerokie linie, a ty jak kura pazurem. Powiedź cioci ładnie dzień dobry i co z tego, że nie smakuje ciocia się starała – nie grymaś. Słuchaj taty, słuchaj mamy, słuchaj babci, słuchaj bozi, słuchaj nauczyciela. Słuchaj siebie, ale na końcu jak ci zostanie trochę wolnego czasu.