Święta. Rodzina w komplecie. Goście wchodzą i wychodzą. Wtedy pojawia się problem. Całowanie na powitanie! Nie wiem czy całować czy nie całować. A jak całować to jak? Raz? Dwa? Czy trzy razy? Do tego kogo? I z przytulasem czy bez? Postanowiłam zająć się tematem…

Jak się całować, by nie zwariować!

W niektórych krajach całowanie na powitanie i pożegnanie jest całkowicie nie fortunnym zdarzeniem. Jeżeli więc nie masz 100% pewności, że wypada odpuść!
Do Polski zwyczaj ten przywędrował z zachodu. I zadomowił się na dobre. Jesteśmy narodem otwartym i życzliwym powitalny całus idealnie wpasował się w naszą kulturę.

Kogo całowanie na powitanie!?

Rodzinę, przyjaciół i bliskich znajomych. Dalszych omijamy. Co najważniejsze nie ma buzi, buzi w relacjach biznesowych. Dlatego ten motyw od razu odpuszczamy.

Kiedy całujemy?

Na powitanie i przywitanie. W szczególności przy składaniu życzeń.

Ile tych całusów?

Lubimy liczby nieparzyste, więc i całuski przybrały taką liczbę. Całujemy więc jeden raz lub trzy. Zazwyczaj jednak wybieramy opcję drugą, zaczynając buziaki od prawego policzka. To opcja wybierana przy kontaktach rodzinnych. W przypadku przyjaciół jeden wystarcza nam w zupełności.

Siła uderzenia

No właśnie. Kolejne pytanie, kolejna wątpliwość. Jak całować? Szczodrze, od serca, z zasysem? Czy może jednak delikatnie? Muskając policzek i pozostawiając cmok zawieszony w powietrzu? Otóż coraz częściej drugi przypadek jest przez nas wybierany. Raczej bez przytulania i wylewnych poklepywań. Zdystansowany i serdeczny pocałunek będzie okey!

Jak to robią inni?

Europejski sposób całowania zakłada 2 całuski. Po jednym na każdą stronę. Prawo, lewo i załatwione. Holendrzy i Rosjanie, tak jak i Polacy, dołożą trzeci pocałunek. Francuzi aż cztery razy. Belgowie natomiast pozostaną przy jednym. Hiszpanie, Włosi i Portugalczycy delikatnie przytulają całowaną osobę. Niemcy zaś nie lubią być całowani w ogóle (wyjątek to najbliższa rodzina).