Czarnobylska modlitwa – Swietłana Aleksijewicz [recenzja]

Wiosna zawsze jest dla mnie czasem czytania dziwnych książek. Dziwnych – trudnych, dziwnych – o nie takiej tematyce, dziwnych – pozostałości po świątecznych prezentach. W tym roku przyszedł czas na reportaż. Zaczęło się od „W Azji” Tiziano Terzaniego, a później w pewien sposób naturalnie Swietłana Aleksijewicz „Czarnobylska Modlitwa. Kronika przyszłości”.

Kategoria: reportaż
Stopień trudności: 4/5
Moja ocena: 4/5
Nie jest to książka, którą można spakować do bagażu jadąc na wczasy. Nie jest to książka, którą da się przeczytać w jeden wieczór. To książka o bólu i stracie. Stracie życia, stracie tego, co się kocha. To reportaż, który trzeba przemęczyć. To trudna książka, pisana słowami ludzi, których dotknęła tragedia miejsca, sytuacji. Trzeba się więc przygotować na dużą dozę zmagania z samym sobą, z językiem, urwanymi zdaniami.

Kilka razy czytając tę książkę chciałam przestać. Odłożyć ją i chyba nigdy nie wracać. Tak samo było w przypadku „Cynkowych chłopców” tej samej autorki. Czułam się jednak w obowiązku ją skończyć.
Dlaczego?
Może dlatego, że to nie zwykła relacja, zbiór faktów na temat, ale to opowieść ludzi. Mam jedną zasadę. Gdy ktoś mówi słucham go do końca. Nigdy nie odchodzę, gdy ktoś ma mi jeszcze coś do powiedzenia. To moja wewnętrzna potrzeba słuchania do ostatniego słowa.

Wysłuchałam. Nie czuję się o to spokojniejsza, bo tak książka nie po to została wydana. Nic nie zostaje wyjaśnione, nic nie zostaje rozwiązane. Wydaje się, że można choćby dziś pojechać na teren skażony i zastać dokładnie taką samą sytuację. Te same problemy, te same dylematy, ten sam mur milczenia i zmowy.

To nie jest piękna książka, to książka konieczna, do zrozumienia świata, w którym żyjemy. Mentalności, zachowań ludzi. To reportaż o Czarnobylu, ale i o systemie, o ludziach systemu. U nas skażenia radioaktywnego nie ma, ale czy nie ma skażenia myślenia? To pytanie pozostawiam bez odpowiedzi. Każdy musi sobie sam na nie odpowiedzieć. A „Czarnobylska modlitwa” skłania do jego zadania. W końcu co by było, gdyby Czarnobyl wydarzył się w Polsce?