Jak pogodzić się z tym, że dziecko dorasta?

I pojechała. Pierwszy raz wyjechała sama. Samiuteńka… A ja zostałam. I muszę się teraz mierzyć z tym, że moje dziecko dorasta. Jak? Jak? Kiedy przez ostatnie 10 lat była obok mnie codziennie. Rozstawałyśmy się oczywiście. Czasami jechała do dziadków na noc, czy na dwa dni. Na wycieczkę szkolną też jechała. Nigdy jednak na tak długo, nigdy tak daleko. Czuję pustkę. Zostałam opuszczona.

To normalne

Tak jest i tak musi być. Powtarzam sobie cały czas w myślach. Wiedziałam, że musiało to w końcu się wydarzyć. Zdawałam sobie sprawę,  że tak to wygląda. Gdy dziecko jest małe, jest przy tobie. Z biegiem czasu jednak wszystko się zmienia. Dziecko dorasta, a ty rodzicu musisz to zaakceptować.

To moja wina

Gdy zaproponowałam jej obóz językowy wiedziałam, że będziemy się musiały rozstać. Widziałam, że z nią nie pojadę. Czym bliżej jednak było do wyjazdu mój czujnik lęku wzrastał. Bałam się o wszystko. O dobre spakowanie walizki, o sprawdzenie biura podróży, o dokumenty, o dodatkowe zabezpieczenia pobytu. Cała misterna lista zadań – checklista – odhaczona.
Teraz już wiem, że te wszystkie działania to była zasłona dymna moich uczuć. Nie ważne było to wszystko, ważne był mój lęk przed tym, że zostanę sama. I największy koszmar się spełnił.

Jestem sama…

Wsłuchuję się teraz w ciszę. Nikt nie woła mnie po raz setny „Mamo, a gdzie jest…”. I tęsknię. Napisałam jej SMSa, a raczej 200 SMSów. Co z tego? Co z tego, gdy to tylko namiastka kontaktu. Nasza relacja jest w 90% niewerbalna. Gesty i ruchy – nie potrzebujemy słów. Jak więc w 160 znakach mam jej przekazać kocham Cię albo tęsknię za tobą?

Wiem, wiem dziecko dorasta

Wiem, wiem, że to wszystko jest normalne. Dziecko dorasta – taka kolej rzeczy. Takie sytuacje będę coraz częstsze. Musi się odseparować, żeby kiedyś normalnie żyć. Ja muszę jej w tym pomóc. Być silna. Czemu jednak mimo tej całej wiedzy mam ochotę przespać ten tydzień i obudzić się, gdy już będzie przy mnie?