Wycieczka na Magurkę (Beskid Mały) [PODRÓŻE]

Niedzielny spacer na rozruszanie kości i spalenie obiadku u babci? Nie ma nic lepszego niż wycieczka na Magurkę! Trasa krótka i przyjemna. Idealna na 2 godzinny spacer lub jako początek dłuższej wędrówki. My zrobiliśmy sobie spacer, połączony z borówkowymi (czarne jagody) zbiorami.

Wycieczka na Magurkę – trasa

Wycieczkę na Magurkę najlepiej rozpocząć z Przegibka. Przegibek przełęcz w Beskidzie Niskim (663 m). Można się na nią dostać samochodem, rowerem lub na nogach z Bielska-Białej lub z Międzybrodzia Bialskiego. Z samego dołu na Magurkę prowadzi wiele szlaków. M.in. Z Czernichowa. Uwaga! Łatwo można się w nich pogubić. Więcej o szlakach możecie poczytać na stronie Schroniska >>> TUTAJ <<<

Z parkingu na szczycie przełęczy spacer na górę nie zajmie więcej niż godzinę. Trasa trochę stroma. Można ją jednak spokojnie obejść nartostradą (szeroka żwirowa droga). Co rusz na drodze spotykamy rowery, w tym prawdziwy hit monocykl, wózki z dziećmi, a nawet hulajnogi!
To trasa bardzo rodzinna, nie ma się co dziwić, że upodobali sobie ją młodzi rodzicie, dosłownie wynosząc swoje dzieci na szczyt.

Jesteśmy jagódki

O tej porze roku, prawdziwym zatrzęsieniem są zbieracze borówek – po naszemu. Inny nazywają je czarne jagody. Jakoś tak dziwnie… 😀  Zbierają całe rodziny. Niektórzy dla siebie, na zaprawy. Inni na sprzedaż. Pamiętam, gdy w dzieciństwie jeździłam z rodzicami na Orawę. Dzieci z sąsiednich domów zbierały przez całe lato borówki, maliny i grzyby, by sprzedać je letnikom i zarobić na zeszyty. Było to dla mnie niewyobrażalne. Pomagałam im, bo moich rodziców na wyprawkę było stać. Nie sądziłam, że po 20 latach od tych chwil, inne dzieci znowu będą musiały zbierać owoce lasu, by we wrześniu mieć zeszyty.

Schronisko

Po około godzinie, z wieloma przerwami na podjadanie, doszliśmy do schroniska (909 m). Stare schronisko na Magurce powstało w roku 1903, nie na długo, spłonęło. Kolejne też. To, które stoi do dziś jest z roku 1913.
Nie mieliśmy ochoty spędzać czasu z piwem w ręku czy jeść dziwne specjały. Już dawno schroniska skomercjalizował się. Trudno się dziwić. Czasami się tylko łza kręci za wrzątkiem i lekko ściętą jajecznicą z pajdą chleba.

Start traper

Najbardziej zasmucił mnie stary traper, który przyniósł obsłudze pieczątki PTTK, żeby uzupełnili tusz, bo nie da się podbić książeczki. Niezruszony pan zabrał pieczątki. Piechur nie dostał nagrody za swój trud… Dla pana z obsługi nie znaczyło to nic, bo w końcu czy coś znaczy stempel w dzisiejszych czasach?

Żar..

Niewiele myśląc usiedliśmy w słoneczku, zdjęliśmy buty i rozkoszowaliśmy się chwilą. Długo nie posiedzieliśmy. Po 10 minutach mieliśmy dość żaru. No więc w dół. Po drodze zebraliśmy butelkę borówek na pierogi, choć szybciej szło nam uzupełnianie buzi niż butelki. Udało się jednak zebrać całą. Pierogów nie było. Nie zdążyliśmy ulepić. Koktajl był jednak pyszny.

I o to cała wycieczka na Magurkę. Krótka, przyjemna i bardzo smaczna!