Telefon, Miła Pani i kryształowa kula

Co zrobisz, gdy nagle zadzwoni telefon
i Miła Pani poinformuje Cię, że rozmowa jest rejestrowana, a dalsza z nią
rozmowa oznacza akceptację tego faktu? Co zrobisz? Hummm… Zastanawiałaś się? Ja
nie! Musiałam więc działać szybko. W końcu, gdy powiem jej Do widzenia nie chce z panią
rozmawiać
to będzie to kontynuacja czy nie? No będzie. Odpowiem na pytanie.
A jak nie odpowiem? Jeżeli będę milczeć? Co wtedy? To nie będzie kontynuacja,
ale w końcu tak niegrzecznie rzucić słuchawkę.

Nie wiele myśląc postanowiłam
wysłuchać miłą panią. Tak
powiedziałam – zgadzam się.
Stwierdziła, że nic mi nie szkodzi zobaczyć, co ma do powiedzenia, co chce mi
przekazać. Może ona wie, coś czego ja nie wiem. I wiesz co? Sama prawda! Los mi
tę kobietę zesłał. Ale o tym później.
No więc słucham. Miła Pani – tak ją
będę nazywać – stwierdziła, że z tego, co widzi (pomyślałam może to wróżbitka
albo jasnowidz skoro widzi) ostatnio wzięłam kartę kredytową. No wzięłam –
zgadza się. Wow, dobra jest!
pomyślałam.
Ale nie wie dlaczego – stwierdziła.
No ja też nie wiem dlaczego – pomyślałam – więc wszystko się zgadza. Byłam
oczarowana. Pod wielkim wrażeniem jej wiedzy. Skąd ona to wszystko wie. Ale to
nie koniec. Miła Pani powiedziała mi też, że ona widzi też, że dostałam również
PIN, a wciąż tej karty nie aktywowałam. No teraz to już w ogóle wcięło. Skąd
ona to wszystko wie. Najszczersza prawda! Karta ładna – taka czarna i we wzorki
– no to zakładka do książki z niej idealna. Więc jedyne, gdzie ją włożyłam to
między kartki. A nie do bankomatu.
To był błąd. Błąd, który mi Miła
Pani uświadomiła. Miła Pani od razu dała mi radę. Niech ją Pani aktywuje i zawsze ma przy sobie. – Może to jakiś
amulet.  – Najlepiej w portfelu – wiadomo amulet trzyma się blisko ciała. No
przecież.
Wie pani, – ciągnęła Miła Pani – bo to nigdy nic nie wiadomo, co się stanie, a kartę lepiej mieć przy
sobie.
– No trudno się z tym nie zgodzić. Nigdy nic nie wiadomo, co się
stanie, a wtedy lepiej być przygotowanym. Całkowicie mnie wmurowało. Cóż za
wiedza, cóż za przenikliwy umysł.
Miła Pani jednak nie wszystko
widziała, bo zapytała: A na co pani ta
karta była?
– Trochę zdziwiona, że nie wie, odpowiedziałam – Nooo, na wakacje. – A to już rozwiało
wszelkie wątpliwości Miłej Pani. – No
pewnie, że na wakacje, bo to bilety lotnicze trzeba zarezerwować i samochód
wypożyczyć, a bez karty ani rusz. No pewnie, że na wakacje, bo to przecież lato
i zawsze trzeba być przygotowanym zwłaszcza jak się jest daleko od domu.

I od razu z grubej rury – wiadomo
wie o co chodzi – zapytała: A skoro pani
na wakacje tę kartę wzięła to kredytu pani nie potrzebuje? Bo to wiadomo jak to
jest wszystko kosztuje, a przecież lepiej mieć pieniądze niż się prosić po
rodzinie na książki dla dziecka.
– I wie, że mam dziecko – no szacun!
Grzecznie podziękowałam, ale że
nie chcę, że dziękuję, że jeszcze trochę zaskórników po wakacjach zostało, a
książki to ze szkoły dziecko dostaje, więc nie musze kupować. Miła Pani zrozumiała,
podziękowała za rozmowę i powiedziała, że jakbym coś jeszcze chciała wiedzieć,
czy o coś zapytać to ona zawsze jest do usług i śmiało mogę do niej dzwonić.
Jedno jest pewne na pewno
zadzwonię, bo lepszej wróżki nigdy nie spotkałam! A teraz żałuję, że nie
zapytałam, jakie liczby skreślić w totka, bo pewnie widziała.