Lekki krem nagietkowy Sylveco

Z tą firmą nie spotykam się po raz pierwszy. Żel do mycia twarzy poleciła mi farmaceutka. I jestem w trakcie pierwszego opakowania. Nie licząc zapachu efekty są bardzo poprawne. A może warto podkreślić, że porównując z wiodącymi markami w dziecinie kosmetyków pielęgnacyjnych do cery suchej i trądzikowej wychodzi bardzo na plus! Dlatego postanowiłam poszukać kremu do zestawu i padło na lekki krem nagietkowy firmy Sylveco.

Pierwsze wrażenie – śmierdzi. Nie wiem czy mam pecha, bo o mydle z dziegciem też pisałam, że śmierdzi, ale i w pierwszym i drugim przypadku to prawda.

Jest to krem na dzień. Cena to 28,87 zł
Krem pielęgnuje skórę łuszczącą się, skłonną do infekcji, zaczerwienioną, podrażnioną, zanieczyszczoną, szorstką. Polecany jest do skóry z trądzikiem pospolitym, różowatym, po przebytych oparzeniach i odmrożeniach.
Jednak nie nawilża skóry tak jakbym chciała. Nie tłuści jej i cały czas ma się uczucie lekkiego spięcia. Bardzo dobrze się wchłania, a po kilku dniach stosowania nawet już tak nie śmierdzi. 

Nagietek posiada właściwości przeciwbakteryjne, przeciwzapalne i oczyszczające, dzięki czemu polecany jest przy pielęgnacji skóry z objawami trądziku. Jak przy wszystkich naturalnych składnikach na działania trzeba poczekać. Na razie mogę powiedzieć tyle, że nie szkodzi. Nadaj się do skóry podrażnionej i wysuszonej, jednak szału nie ma. Nawilżanie nie jest jego mocną stroną.

W opisie krmu możemy jeszcze przeczytać:

Ekstrakt z kory brzozy i nagietek lekarski wykazują działanie regenerujące, oczyszczające i przyspieszające odnowę naskórka.
W kremie zastosowano ekstrakt z aloesu, który wykazuje silne właściwości nawilżające i zmiękczające.
Naturalne oleje roślinne i masło shea zawarte w kremie wpływają na odbudowę warstwy wodno- tłuszczowej, a ich połączenie z alantoiną zapewnia skórze szybkie ukojenie.
Witamina E zabezpiecza skórę przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych.
Ekstrakt z mydlnicy lekarskiej, który zawiera saponiny, ułatwia wnikanie składników aktywnych w głąb skóry.

Niestety na obecną chwilę nie mogę tego potwierdzić, a szczerze powiedziawszy jestem do co tego sceptyczna. Zwłaszcza ukojenie wydaje mi się grubymi nićmi szyte, gdyż tak jak wcześniej napisałam raczej napięcie skóry pozostaje.

Na pewno jest to krem warty wypróbowania. Dla cery mniej wymagającej będzie na pewno bardzo ciekawym rozwiązaniem.

Skład: Aqua, Vitis Vinifera Seed Oil, Glycine Soja Oil, Sorbitan Stearate, Sucrose Cocoate, Butyrospermum Parkii (Shea Butter) Fruit, Glyceryl Stearate, Argania Spinosa Kernel Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Stearic Acid, Cetearyl Alcohol, Benzyl Alcohol, Betulin, Tocopheryl Acetate, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Allantoin, Xanthan Gum, Dehydroacetic Acid, Calendula Officinalis Flower Extract, Saponaria Officinalis Root Extract, Lupeol, Oleanolic Acid, Betulinic Acid.