Rok z życia Pyzy

Ten rok przejdzie do mojej prywatnej historii małych sukcesów i walki sama z sobą. Działo się wiele i jeszcze pewnie więcej mogłoby się dziać… Ale w końcu co za dużo to nie zdrowo, postanowiłam więc się oszczędzać i spełnić tylko kilka swoich marzeń.

Nadal nie skoczyłam na spadochronie, nadal nie wyszłam na Mont Black i nadal nie przeczytałam 60 książek w rok, ale za to kilka marzeń do spełnienia udało mi się zrealizować i z tego tytułu cieszę się najbardziej.
Dziś już wiem, że kolejne są tylko kwestią czasu.

Kim jesteś?

Rok zaczęłam od wsłuchania się w siebie. Długo milczałam do siebie. Nic. Tylko cisza. Nie gadałam, nie myślałam, słuchałam. Czekałam i… Okazało, że mówię do siebie.

Move your body!

Rusz się! Mój wewnętrzny głos gnał mnie do aktywności. Niczym Julian mówił nie porzucaj dziedzictwa tak pięknej pupci! Rusz nią! Na co Ty jeszcze dziewczyno czekasz. A czy można nie słuchać siebie?

Komu w drogę temu…

Ruszyłam z kopyta i pognałam co sił. Rower, joga, bieganie. A do tego dieta – nie cud, ale miód i maliny!

Nie ma to tamto! Jak zdrowo, to zdrowo, więc zaczęłam uprawiać ogródek! Jak spadać, to w końcu z wysokiego konia. Taka rzodkiewka to dopiero jest smaczek! A gdy do tego dodamy ogóreczki, pomidorki, truskawki, kalarepkę, marchewkę i wiele innych przysmaków sprawa ma się na prawdę pysznie!

 

Po bandzie!

W zdrowym ciele zdrowy duch! Nie sił i pomysłów mi przybyło, pokory niestety niebardzo. Co z tym zrobić? Ano wykorzystać! Nie wiele myśląc policzyłam koszty i wyszło mi, że czas w drogę! Kierunek? Wprost po marzenia! Czyli Włochy! Kraina miodem i winem płynąca, raj utracony.

Natalia i Italia

Spakowałam więc Herberta „Barbarzyńcę w ogrodzie” – podróżnik przewodni lub przewodnik podróżny i ruszyłam. Pyza na włoskich ścieżkach! Jedząc, pijąc lulki paląc na skaju wyczerpania i cierpliwości chłonęłam ogród wszelkimi zmysłami! Od widoków, poprzez jedzenie, kulturę i sztukę, po historię!

 

Od góry do dołu, od prawa do lewa. Wszędzie byleby więcej, byleby dalej, byleby w dal! I tak zakochałam się! Ten związek musiał w końcu się wydarzyć. Natalia i Italia. Italia i Natalia!

To ostatnia niedziela…

Był płacz i zgrzytanie zębów. Było zaprzeczanie i obietnice! Był dramat: rozstanie! Dziś już wiem, że niepotrzebny, bo nim rok minie znowu się zobaczymy ukochana ma Italia! A do tego czasu planujemy…