Ostatnie podmuchy jesieni

Uwielbiam jesień, jak i wszystkie pozostałe pory roku. Tak już mam kocham naturę i nic nie zrobię, że w każdej porze znajdę coś dla siebie. Nawet późny listopad, który jest dla mnie najgorszym pod kątem psychicznym miesiącem (wiecie brak słońca, szaruga) w roku da się lubić. Traktuję go jako czas odpoczynku permanentnego. Nic się nie dzieje, nuda. I to też czas na podsumowanie „aktywnych” miesięcy, czyli wszystkich pozostałych jedenastu.
Dziś jednak trochę moich wspomnień z połowy złotej polskiej jesieni, czyli październik w obiektywie.