Serial, który ociera się o niebo

 
 

Piątek, piąteczek i tak dalej. Nie każdy koniec tygodnia okazuje się jednak warty czekania. Zwłaszcza dla mnie. Zwłaszcza teraz, kiedy jeszcze nie jest zielono, a narciochy muszę już schować. Choć przyznam się, że jeszcze ten moment przeciągam. I co wtedy zrobić? Jak żyć? Wtedy sięgam po seriale. A na taki czekałam bardzo długo. Młody papież, to serial, który ociera się o niebo…

 

 

…rozkoszy!

Nie chcę pisać o filozoficznej warstwie tego serialu, choć jest – jak dla mnie – na przyzwoitym poziomie. Nie chcę też pisać o warstwie estetycznej i artystycznej. Choć męczy dłużyznami i znanymi już z innych produkcji zabiegami. Nie będzie też o religii, choć będę pisać o niebie. Chcę pisać o niebie, jakie zgotował mi widok Juda Law w roli jego świątobliwości (z małej, bo nie chcę nikogo obrażać i z małej, bo nie cierpię fałszywych świadectw szacunku).

Młody papież - serial, który ociera się o niebo

 

Pełen zdecydowania

Młody papież sprawił, że zatęskniłam za mocną osobowością przywódcy, za charyzmatycznym liderem, który porwałby mnie ze swoją doktryną. Trochę fanatyka, trochę szaleńca. Tak, zatęskniłam za mocną osobowością, z którą mogłabym się nie zgodzić, ale z którą musiałabym się zmierzyć. Zatęskniłam za człowiekiem, który wie, czego chce i umie to powiedzieć. I umie też powiedzieć, czego nie chce, czego nie lubi, czy nie szanuje. Oczywiście na ten pomysł Pan Mąż pewnie by się skrzywił, stwierdzając, że jednego już mamy i nic dobrego z tego nie ma. No i może prawda, bo linia jest cieniutka. I łatwo ją przeciągnąć.
Oczywiście najlepiej byłoby, gdyby ten Pan Władca miał miłą aparycję Juda Law lub kilku innych moich ulubionych aktorów. Łatwiej byłoby się nie zgadzać. Prościej byłoby iść na kompromis. Ale przecież wiadomo, że nie można mieć wszystkiego. Jednak dajcie mi chwilę pomarzyć, że mądry i przystojny i stosunkowo młody mężczyzna stoi na czele wspólnoty… Już wracam.

Młody papież - serial, który ociera się o niebo

 

Rewolucja czy kontrrewolucja?

Co z tym serialem? Oglądać czy nie oglądać? Papież, który nie rozmawia. Papież, który nie jest celebrytą. Pali, pije. Wyrzuca wszystkich, którzy mu nie pasują. Jest przywódcą i ma gdzieś, co o nim powiedzą, choć dokładnie słucha, co o nim mówią. Pyskuje wiernym i współpracownikom. Pokornego serca też raczej nie jest. Przypomina raczej plejasa niż klechę i to też nie podoba się innym.Z drugiej jednak strony ma gdzieś samopoczucie wiernych. Ich komfort i starania się o ich dopływ do na łono kościoła. Wprost daje im do zrozumienia, że już nie są dziećmi i czas dorosnąć. Koniec śpiewania i klaskania w rączki. Czas schować gitary i wziąć się do roboty, do modlitwy raczej. Bo w tym całym poszukiwaniu własnego ja owieczki zatraciły Boga. Pyta więc nie retorycznie (choć figura taka trochę jest), o kim zapomnieliśmy?

Młody papież - serial, który ociera się o niebo

 

W poszukiwaniu zaginionego

Piszę ten tekst i myślę cały czas o tym, że tęsknie za patriarchatem, za silną męską ręką. I zastanawiam się co się ze mną dzieje? Przecież o nic tak bardzo w moim życiu nie chodzi, jak o to, żeby przekonywać, że kobiety są równoprawnymi partnerami w rozmowie (w każdej rozmowie). A tu zaraz z tego tekstu wyjdzie, że tęsknię za męską (dosłownie i w przenośni) protekcją, władzą. Czy to we mnie siedzi?
 

Idę jednak dalej, brnąć w tę kupę i myślę, że jednak nie. Mogę odetchnąć z ulgą. Kobiety powinny realizować się, jak chcą i na takich samych zasadach jak mężczyźni. I tu jest kropka. Dla mnie nie ma pola do dyskusji. Tylko kobieta ma prawo decydować o samej sobie. Nikt za nią, dla niej, czy przeciw niej.A co wtedy z mężczyzną? Wydaje mi się, że nikt na to pytanie nie odpowiedział. Ja tego nie zrobiłam. Tak bardzo z każdej strony czuję się osaczona wizją kobiety, z jednej strony silnej, z drugiej strony zniewolonej, że zapomniałam o mężczyznach. Jeżeli „obalimy” stereotypowe myślenie o kobiecie, to zachwiejemy też myśleniem o płci przeciwnej. Nie ma akcji bez reakcji.

Młody papież - serial, który ociera się o niebo

 

Gdzie Ci mężczyźni?

Jest ostatnio z facetami problem. Może trzeba powiedzieć, że mamy takich mężczyzny, na jakich zasługujemy? A na jakich zasługujemy? No właśnie. Mamy więc typowych Januszy, mamy też typowych Sebów.Są jeszcze całe hordy zwyczajnych Pawłów, Darków i Kamilów, którzy co prawda wiedzą, że kobiety trzeba szanować, bo jak nie, to mama szmatą przez głowę da. Właściwie nie przeszkadza im jednak, a nawet są w stanie tego dowodzić, że kobiety nie potrafią prowadzić, kobiety nie znają się na komputerach i nie wiedzą, co to jest koło dwumasowe i na pewno nie są w stanie dobrze zarządzać, bo kierują się emocjami.

Do tego dochodzą feminiści, którym jest najtrudniej. Bronią praw kobiet. Działają z nimi ramię w ramie, wiedząc, że to właściwy kierunek. Nie czują się źle z tym, że kobieta zarabia więcej, że zna się na czymś lepiej (choć nie na wszystkim) i razi ich to, że jakiś tam polityczyna twierdzi, że kobieta jest gorsza od mężczyzn.

Młody papież - serial, który ociera się o niebo

 

O czym zapomnieliśmy?

Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Czuję podskórnie, że jednak jest coś, co nam wszystkim umknęło. Może to, że siła człowieka nie rodzi się w opozycji do innego człowieka, czy czegokolwiek. Akurat w tym przypadku nie potrzeba dolin, żeby były szczyty.

Młody papież uświadomił mi, że na jedno pytanie jest wiele odpowiedzi, czasami całkiem skrajnych. Czy jednak nie powinniśmy zadawać pytań, tylko dlatego, że odpowiedzi wyrywają nas ze strefy komfortu? Nie! Tymczasem skończę serial i zapalę papierosa, rozkoszując się grzeszną refleksją o cudzie życia i cudownym uśmiechu Jude’a, za pokutę odmówię…