To już koniec miodu na świecie

Mój tata jest pszczelarzem. Jestem z tego faktu bardzo dumna i cieszę się, że miałam szczęście wychować się w pszczelarskiej rodzinie. Nawet nie potraficie sobie wyobrazić, jakie wspaniałe jest budzić się w domu pachnącym świeżym miodem. Dlatego smutno mi, gdy słyszę, że pszczoły znikają. I nikt do końca nie wie dlaczego.

Jeszcze kilka lat temu mój tato martwił się chorobami pszczół, które mógł zobaczyć. Ich niszczycielska siła były widoczna gołym okiem. Wiadomo mniej więcej było, co to jest i jak to coś leczyć. Co prawda teorie były różne i różne sposoby radzenia sobie ze zjawiskiem, ale przynajmniej wiadomo było, na jaki temat toczy się dyskusja.

Dziś pszczoły po prostu opuszczają ul i tyle je widziano. Może są na gigancie, może grają w pokera w Las Vegas. Nie ma ciała, nie ma zbrodni. A jednak…. W jednym ulu mieszka ok 70 tysięcy pszczół (ta liczba jest różna w zależności od pory roku i wielkości rodziny). Więc gdy nagle pszczoły znikają robi się na prawdę cicho. Martwa, przejmująca cisza. Nie umiem sobie tej ciszy wyobrazić. Co się stało? Gdzie szukać przyczyny? Jakie podjąć kroki. Nie wiadomo.

 

Nikt nic nie wie

Nikt do końca nie wie, co się dzieje. Skąd te nagłe i dziwne ucieczki. Nie wiadomo jak temu zaradzić. Naukowcy nie są zgodni czy to kwestia klimatu, pestycydów, zatrucia środowiska czy jakieś choroby. Nikt nie ma pewności.
Raz na jakiś czas wybucha nowa fantastyczna teoria, która zdaje się mówić już wszystko. Szybko jednak okazuje się ona niesprawdzoną hipotezą. Musimy więc czekać.

Co będzie kiedy zabraknie pszczół?

Nie umiem sobie wyobrazić świata bez pszczół. Bez tych hodowlanych (takich jak mojego taty) i dzikich (są ich setki odmian). Bez ich ruchu, przyjemnego dla ucha brzęczenia. Ale to przecież tylko kwestie estetyczne. Bez pszczół nie ma ludzi. Żyjemy w jednym ekosystemie. Nie możemy się bez nich obejść.
Nie dawno przeczytałam książkę „Historia pszczół” (moją recenzję tej książki znajdziecie TUTAJ). Jej akcja, mimo że jest tylko literacką fikcją, działa na wyobraźnię. Daje nam świat bez pszczół. Świat wojen i głodu. Post apokaliptyczna wizja świata sterowanego, gdzie każdy ruch i oddech podlegają ograniczeniom. Chcesz jeść, musisz się podporządkować. Ludzie sterowani głodem.

Co teraz?

Możemy czekać na to, co będzie. Zaufać naukowcom dążącym do poznania przyczyn. Z drugiej jednak strony musimy sami postarać się i robić wszystko, by nie utrudniać życia owadom. Śmiesznie brzmi. To raczej one nam utrudniają. Żądlą, bzyczą i wpadają do ciastek.
W pierwszej kolejności możemy postarać się, żyć z nimi w zgodzie. Zwiększyć swoją świadomość w tym zakresie. Wpierać organizacje zajmujące się ochronną pszczół. Nie pozwalać na akty wandalizmu i niszczenia pszczelich siedlisk tych hodowlanych i tych dzikich. Nie kupować miodu z pasiek prowadzących rabunkowy zbiór miodu. Nie opylać roślin środkami niszczącymi owady i nie pozwalać na to innym (pola mogą być opylane tylko w określonych godzinach – wtedy, gdy nie ma na nich pszczół).

Miód lekarstwo XXI wieku

Smaczny miodek na kromeczkę chleba? Łyżeczka miodku na przeziębienie? Miód ma tyle właściwości, że to temat na rozprawę naukową. Z doświadczenia jednak wiem, że jest pyszny! I choć kilka osób próbowało mnie przekonać, że nie lubią miodu, okazywało się, że po prostu nigdy nie próbowały miodu prawdziwego. Gdy miód jest naturalny to nie tylko jest smaczny, ale też zdrowy. Nie wiem jak wy, ale ja mam ochotę jeść go do końca moich dni. Dlatego zachęcam Was do dbania o pszczoły. Bez nich nie ma miodu.

  • Katarzyna Żuk

    Ja również nie wyobrażam sobie życia bez miodu. Uwielbiam miody takie właśnie z domowej rodzinnej pasieki. Ostatnio miałam miód wielokwiatowy w mniszkiem lekarskim był przecudowny 🙂
    Słyszałam, że ostatnio powstają pasieki na dachach w wielkich miastach… jest nadzieja dla pszczół 🙂 Być może jest to też jakaś ucieczka od chemicznych nawozów, którymi są pryskane rośliny…?

    • Nawet nie wiesz jak mnie to cieszy! Miodek jest podstawą mojej egzystencji 🙂 Dodaję prawie do wszystkiego