Kojarzycie bajkę o dziwnych stworkach, które mieszkały w wysokim, okrągłym domku, w dolinie i na całą zimę zapadały w sen? Muminki. Dla jednych trauma, dla innych nudna, z którą musieli żyć (innych bajek nie było), dla jeszcze innych kultowa bajka. Dla mnie ani to, ani to. Gdy pojawiła się w telewizji, byłam na nią już za duża. Oglądałam ją jednak z młodszymi domownikami. Wtedy właśnie zrozumiała, że zawsze chciałam mieszkać w chacie Muminków.

Zniknąć na całą zimę

To pierwsze, co rzuciło mi się w oczy. Cudownie jest zniknąć na całą zimę i nie musieć się przejmować całym światem. Po prostu wszystko, co musisz zrobić dla siebie i dla świata robisz w trzy części roku. Jedną pozostawiasz na sen. Nie taki zwykły sen, który przychodzi i zaraz odchodzi. Sen zimowy! Zapadasz w niego, zanurzasz się i odlatujesz. Nie ma cię. Na kilka dobrych dni, tygodni miesięcy wszystko zamiera. Twoja perspektywa się zatrzymuje. Inni czekają na wiosnę, na powrót Muminików. W tym czasie muszą borykać się z zimnem, trudem mroźnej pory roku. Nie Muminki. One w swoim niebieskim, futurystycznym domku w dolinie Muminków po prostu sobie śpiąc, mają cały świat gdzieś.

Sen katatonika

Zima Muminków była niczym katatoniczny sen. Wszystko zamierało, kostniało, a wraz z nimi Muminki. Z pieczołowitością przygotowane do zimy, zasypiały, poddając się ciążącej na nich konieczności. To odcięcie było dla mnie czymś niesamowitym. Muminki nie porzucały świata, tylko izolowały się od niego na całą jedną porę roku. Też tak chciałam, obudować się kokonem, opleść się swoją rzeczywistość i odlecieć w sen. Bez wyrzutów, poddać się potrzebie odpoczynku. Wpełznąć do swojej skorupki i odciąć się od wszelkich zewnętrznych bodźców.
 

Na drugim końcu kija

Po zimowym śnie przychodziła rozbudzająca wiosna. A za nią pełne przygód lato i wraz z nim postać jeszcze bardziej fascynująca Włóczykij – obieżyświat, włóczęga. Postać podróżnika skrajna utożsamiająca niczym niezmąconą wolność i radość otaczającego świata. Pełna możliwości ruchu. Włóczykij nie był niczym związany, podróżował po całym świecie, a i tak wracał do doliny Muminków. Z przywiązania, tęsknoty, a może tylko dlatego, że tędy prowadziła jego droga.
 
I znowu dla przeciwwagi życia Muminków, Włóczykij wzbudzał we mnie niepokój, poruszał mnie i grał na strunach duszy nomada. Był utożsamieniem potrzeby ruchu i podróży. Był motywatorem, wyrażeniem wolności oraz przykładem człowieka z granicy, żyjącego poza społecznym schematem. Nie łamiąc zasad, Włóczykij nigdy im się nie podporządkowywał, bo był spoza. On tylko partycypował w świecie, bez wchodzenia w trwałe układy, w takim zakresie, w jakim sam określił lub w jakim stawiały go sytuacje.
 
 

Muminek mi w duszy gra

I całkowicie przypadkiem fińska bajka wyraziła dwie moje najbardziej skrajne cechy. Z jednej strony nerwicową naturę ciągłego ruchu i skrajną potrzebę czasowej izolacji.
 

Buka ci w oko

A do tego domieszała się Buka. Nie była dla mnie straszna. Nie wiem, dlaczego zawsze było mi jej żal. Nikt nie chciał nawiązać z nią żadnego kontaktu, a przecież nikt też nie wiedział, czego ona chciała. Nikt biednej Buki o to nie zapytał… Tragiczna postać.
 
  • Zimy nie chciałabym przespać, za bardzo ulegam jej urokowi, aby sobie tego odmawiać. 🙂 Jednak często robię sobie takie wyciszenia, spokojne chwile, oderwanie od pospiechu współczesnej cywilizacji. 🙂
    Bookendorfina

    • Nie potrafiłabym inaczej! Muszę od czasu do czasu uciec, zaszyć się w głuszy i po prostu odpocząć od całego świata.

  • Kocham Muminki!

  • Prosze o wiecej Muminkow 🙂 Pozdrawiam serdecznie 🙂