Podróżowanie to wolność – mówili. Podróżowanie to radość – mówili. Będzie pani zadowolona! Tylko wrzuć na luz i płyń z prądem mała. Nie spać, zwiedzać, zapier…. Ale przecież warto! Podróże kształcą, podróże uczą, podróże nigdy się nie nudzą. Ale bajka, to czy nie bajka? Raczej koszmar minionych wakacji!

Spóźnione samoloty

Kto lata ten wie, że spóźnione samoloty to norma. Czasami 15 minut i wtedy jest okey. A czasami to nawet kilka godzin. I co wtedy? O ile masz szczęście, kilka godzin zleci ci na smacznym pochrapywaniu w kącie. Możesz jednak sobie wyobrazić, że nie masz gdzie usiąść – miejsc na lotniskach zawsze jest mniej niż chętnych. Za jedzenie przepłacisz, tak samo za wodę, a za nią zapłacisz jak za złoto.

A i tak najgorsza jest nuda. Obyś wtedy nie był z dzieckiem, bo jego czas skupienia jest krótki, pomnóż to przez czas oczekiwania i wyjdzie ci małe piekło.

O spóźnieniach do pracy, na umówione spotkania, czy coś w tym stylu, zapomnij – to pikuś.

Koszmarne ceny na lotniskach

Na lotniska (za odprawę) wody nie wzniesiesz nawet, jeżeli jest zakręcona. I nawet jeżeli ty jesteś zakręcona. Musisz ją kupić. A cena za pół litrową butelkę bywa kosmiczna. Czasami to ok 10-15 zł. Ale przecież pić się chce, więc co zrobić? Kupujesz. Jeżeli chciałoby ci się coś zjeść, to rozsmakuj się w nadziei na szybkie lądowanie i dostanie się do miasta. Ceny, przeważnie mało smacznych posiłków, na lotnisku potrafią odebrać apetyt na długo.

No Stres – say yes, yes, yes

Don’t worry, be happy! Przecież jedziesz na wakacje. Czym się stresujesz? Przecież tyle razy to robiłaś, masz wszystko dopięte na ostatni guzik. A jednak! Stres – koszmar minionych wakacji. Czy torba podręczna nie jest za duża, czy nie będzie opóźnień, czy zdążę do wypożyczalni przed zamknięciem, czy wszystko zabrałam! Mogłabym poświęcić osobny wpis pytaniom o to, czego zapomniałam, co powinnam zrobić, co muszę koniecznie zrobić następnym razem. Nie nie ma stresu, jest stan przed zawałowy, w połączeniu z zapaścią. A ja na prawdę lubię podróżować. Więc co mogą powiedzieć ci, którzy lecą, bo muszą? Współczuję!

Tłum

Moda na podróżowanie, byle dalej, byle częściej, byle coś tam, sprawia, że nie ma miejsc bez turystów. Nawet jak jesteś sama, to przecież to już jeden turysta. Ale są miejsca, w których nie da się oddychać. Tłum jest zbity, a szanse na samotność maleją do zera. To potrafi być koszmar, zwłaszcza w upale i skwerze.

Komunikacja z lokalsami

Jak się dogadać? Jak być zrozumiałym i dopiąć swego? Tego nie wiedzą nawet najstarsi górale! W obcym kraju zawsze pojawia się problem z komunikacją. Jeżeli jesteś z polskim rezydentem, w hotelu o wysokich standardach w jakimś tam summer dream resort pewnie ten problem cię nie spotka. Jeżeli jednak nosi cię to tu, to tam w końcu spotkasz lokalsa, który po polsku nie mówi, nawet – o zgrozo – po angielsku nie. Więc co robisz? Możesz użyć tajemnej sztuczki mnichów Szaolin: Milczeć i liczyć, że się domyśli. Lub zacząć w najstarszym języku świata opowiadać o co Ci chodzi. Nie wiesz? Rękami. Nie licz jednak na cuda. Kilka razy piłam coś co miało być kawą, ale wcale nią nie było! Do tej pory zastanawiam się ilu rzeczy jeszcze nie zrozumiałam w języku lokalsów… Ale tego już wolę nie wiedzieć.

Wypożyczalnie samochodów

Tu koszmar minionych wakacji pojawia się nader często. Co skłania mnie do tezy, że to ze mną może być coś nie tak. Przecież wszystkie wypożyczalnie samochodów świata nie mogą się mylić… Przecież to nie możliwe, żeby aż tak często ukrywano dodatków opłaty, ubezpieczenia i zabezpieczenia. Przecież to nie możliwe, żeby zawsze przy wypożyczaniu samochodów omijano pewne rysy, by przy oddawaniu je wypomnieć… Przecież to nie możliwe! Niczym żona alkoholika powiem więc, że to moja wina nadstawiając drugi policzek.

Zgubiony bagaż

Osobiście nie miałam tego problemu. Serio! Nigdy nic nie zgubiłam. Ale kiedyś koledze kolegi bagaż nadali w inne miejsce świata. Po wylądowaniu okazało się, że nie ma nic… Wszystko jest na jednym krańcu świata, a on na drugim… Co było zrobić? Zakupy!

Rozbity aparat

Tego nie wybaczam! Zawsze, gdy zasypiam mam przed oczami twarze zbrodniarzy, którzy odważyli się targnąć na dobro mojego aparatu. A przecież tłum, ciasne przestrzenne, bagaż podręczny to idealne miejsca do pobycia się ukochanej rzeczy i wspomnień. Zbyt wielka trauma nachodzi mnie, by dalej pisać…

 

  • Właśnie dlatego staram się podróżować po PL i poza sezonem. Szczerze mówiąc najbardziej przeraża mnie wizja złodziei i tłumu na lotnisku.

    • Zasadniczo nie jest aż tak źle. Wydaje mi się jednak, że warto o ciemnej stronie też pamiętać. A podbijając tema, jedynym miejsce, w którym mnie okradziono na wakacjach była Polska. 😀

  • Olga Dąbrowska

    Ja, żeby uniknąć tłumów podróżuję poza sezonem. Większość z opisanych przez Ciebie piekielnosci jeszcze mnie nie spotkała. Większość – poza spóźniającymi się samolotami. Mam do nich jakiegoś pecha normalnie ;p

    • Niestety nie zawsze się w moim przypadku da. Szkoła, praca sprawiają, że często-gęsto jedynym termin jaki mi zostaje to wakacje, ferie i weekendy, czyli tłum gwarantowany. 😀

  • oprócz złodziei i innych takich, totalnie się z tym nie zgadzam- dla mnie to szukanie dziury w całym 🙂 planując jakiekolwiek wakacje trzeba wiedzieć, co i gdzie czai się za rogiem i w jaką pułapkę możemy wpaść.. a zgubienie bagażu, cóż nie wszystko można przewidzieć.. z wakacji trzeba się cieszyć i docenić to, że udało nam się wyruszyć w podróż, o jakiej niektórzy tylko mogą marzyć 🙂 pozdrawiam

    • Moniko dziękuję za komentarz mimo że krytyczny, to bardzo pomocny! Ja bardzo doceniam i cieszę się z każdego wyjazdu. Gdyby tak nie było, chyba bym nie jeździła. 🙂 Ale przecież nie ma co patrzeć na świat tylko przez różowe okulary. Ciemna strona też jest. Warto zdawać sobie z niej sprawę i po prostu mieć to na uwadze. Gdy ma się z tyłu głowy, że są rzeczy, na które trzeba uważać, nie zmniejsza to radości z podróży. A dzięki temu można uniknąć nieprzyjemnych rozczarowań. 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

  • Jezeli chodzi o wode na lotnisku to ja podrozuje z butelka turystyczna i napelniam ja woda po przejsciu kontroli bezpieczenstwa. Dzieki temu mam wody pod dostatkiem i za darmo. Oczywiscie nie polecam wody z kranu w krajach, gdzie z higiena moze byc roznie, ale w Europie jest juz pod tym wzgledem bezpieczniej. Aha – i lacze sie w bolu jezeli chodzi o aprat. Kilka dni temu utopilam Iphone w rzece i niestety nie chce sie przebudzic. Czuje sie, jakbym stracila reke…

    • Monika powiem Ci szczerze, że cały czas się zastanawiałam nad nią. I nie do końca znalazłam pewną informację czy mogę ją wnieść czy nie. Wolałam nie ryzykować, a potem się okazało, że całkiem nie potrzebnie panikowałam. 🙂 Woda na Chorwacji jest zdatna do picia nawet z kranu. Na noc napełnialiśmy butelki kranówką i do lodówki. Taki mój podróżniczy zero waste. 🙂

      Aparat już jest sprawny. Na szczęście udało mi się go reanimować. Ale co przeżyłam to moje. 🙁 Łączę się w bólu z powodu iphona! Wiem, co to znaczy.

      • Mozesz wniesc, jest zakaz przewozenia plynow, nie pojemnikow. Do tej pory nigdy nie mialam problemow z ochrona na lotnisku, ale z drugiej strony rozmumiem Twoj lekki stres. Gdyby ktos sie zaczal mnie czepiac to pewnie wywalilabym butelke i juz – wole stracic butelke niz bilet na samolot 🙂 W Paryzu kontrola jest dosyc wyluzowana, ale slyszalam ze w UK czepiaja sie wszystkiego…

        • Bardzo dobrze wiedzieć. Widać całkiem nie potrzebnie się martwiłam. Przy kolejnym wyjeździe na pewno zabiorę butelkę ze sobą. 🙂