Janosikowe Diery, Słowacja

Przepaście, urwiska skalne i wartkie nurty strumienia płynącego wprost pod moimi nogami. Śliskie poręcze i obluzowane łańcuchy. 10 metrowe drabinki i osuwiska błotne mrożące krew w żyłach. Gorsze niż Orla Perć, straszniejsze niż rollercoaster – Janosikowe Diery. Było warto poczuć tę adrenalinę!

Początek w Białym Potoku

Dojazd z Polski nie zajmuje wiele czasu. Od granicy w Zwardoniu do parkingu w Białym Potoku (Obok miejscowości Techerova) przy hotelu Diery jest około 1:20 h jazdy. Parking kosztuje 5 Euro u parkingowego. Zaraz przy parkingu znajduje się hotel oraz restauracja. Dookoła rozciąga się rewelacyjny widok na Małą Fatrę.

Ruszamy szlakiem niebieskim. W planie mamy przejść pętlę: Dolne Diery, Horne Diery i wrócić Novymi Dierami. Kolejno szlakami: niebieskim, zielonym i żółtym.

Gdzieś jednak po drodze przegapiliśmy skręt na szlak zielony i doszliśmy do przełęczy Medzirozsutce. Mogliśmy się cofnąć tą samą drogą w dół lub korzystając z okazji, że na szczyt wiedzie szlak zielony iść przez Mały Rozsutec.

Uwaga! Szlak zielony nie omija szczytu! Wiedzie przez sam jego środek. Nie polecam też na dziko omijać szczytu, gdyż gliniaste podłoże oraz strome zbocze są bardzo ryzykowne.

Tym samym z wycieczki czterogodzinnej zrobiła się nam ośmiogodzinna. Ale było warto!

Szlaki Janosikowe Diery

Możliwości i kombinacji szlaków jest na prawdę wiele. Można do woli wybierać różne opcje. Co warto wziąć pod uwagę? Stopień trudności oraz warunki pogodowe.

Janosikowe Diery to trasy wiodące wąwozami i jarami. Wilgoć jest tam całkowicie naturalna i nawet w upalne dni skały nie są całkiem suche. Wybieranie się tam w butach o płaskiej podeszwie całkowicie odpada. Zwłaszcza jeżeli pogoda nie jest idealna. W deszczowe dni glina tworzy ślizgawkę, na której łatwo o złamanie lub zwichnięcie nogi.

 

Dolne Janosikowe Diery

Z Białego Potoku niebieskim szlakiem do schroniska Podzdiar szliśmy około godziny. Trasa nie jest wymagająca. Idealna dla rodzin z dziećmi. Drabinki, mosty, kładki stanowią niesamowitą atrakcję. Nawet kilka trudniejszych odcinków wymagających skupienia nie wpływa na fakt, że jest to bardzo przyjemna ścieżka.

W bufecie Podzdiarem można kupić coś na ząb lub coś do picia (płacić można tylko euro!). Na zewnątrz jest WC oraz ławeczki do biwakowania. Z pod chaty roztacza się przepiękny widok, a uroku całości dodają pasące się na łące owieczki.

W tym miejscu można skręcić na szlak żółty, który wiedzie przez Nove Diery z powrotem na parking do Białego Potoku. Nam jednak zależało na trochę dłuższej wycieczce, dlatego kontynuowaliśmy podejście

 

 

Horne Janosikowe Diery

Kolejnym etapem była ścieżka Hornych Dier. Nadal szlakiem niebieskim, który na tym odcinku biegnie równolegle z zielonym wspinaliśmy się w górę. Tu poziom trudności nieznacznie rośnie. Drabinki wydłużają się, podejścia stają się bardziej strome.

Trasa jest przyjemna i nie znacznie bardziej wymagająca. Nie widzę przeciwwskazań, by nie zabrać tu starszych dzieci (+7 lat). Widoki zapierają dech w piersiach.

Nove Janosikowe Diery

To szlak pod kątem trudności lokujący się pomiędzy Dolnymi, a Hornymi Dierami. Niestety nie dotarliśmy. Chwila nie uwagi i zamiast skręcić w prawo poszliśmy w lewo zielonym szlakiem. Aby zawrócić na ścieżkę wiodącą do Białego Potoku należy Pod Palenicou skręcić w prawo w zielony szlak a następnie wejść na szlak żółty.

My z nie do końca jasnych powodów poszliśmy z lewo. Było ciężko, ale było warto.

Przełęcz Pod Tanecnicou

Trzymają się zielonego szlaku doszliśmy na przełęcz Pod tanecnicou. Rewelacyjny widok na Mały i Wielki Rozsutec. I idealne miejsce na odpoczynek. Momentami szlak był na prawdę nie przyjemny i wymagając. Zniechęciło nas to do powrotu tą samą trasą.

Zdecydowaliśmy się iść nadal zielonym szlakiem licząc, że omija on sam szczyt Małego Rozsteca. Nie omija, ale o tym przekonaliśmy się kilka chwil późnej.

Z Pod Tanecnicou na zielony szlak trzeba przejść 10 minutowym odcinkiem niebieskiego i takim samym czerwonego. Później zielony prowadzi wprost na mocną ekspozycję grani Małego Rozsuteca.

Mały Rozsutec

Nie mieliśmy ani wyboru ani czas na to, żeby zawracać. Przełknęliśmy gorycz rozpaczy i w górę. Podejście strome miejscami bardzo strome, choć dobrze zabezpieczone dawało się we znaki. Zwłaszcza pionowa ekspozycja i przepaście.

Widok z góry to bajka! Mieliśmy duże szczęście do pogody. Chmury, które cały czas nad nami wisiały w magiczny sposób się rozpłynęły ukazując nam panoramę Małej Fatry w całej okazałości!

Powrót z Janosikowych Dier

Zejście z góry było równie nie przyjemne i wymagające. Prawie pionowa skała nie ułatwiała nam pozytywnego myślenia. Dodatkowo ścieżka w lesie była błotnista. Jeszcze nigdy tyle razy nie leżałam na tyłku. A błoto kapało z każdej części naszego ciała.

Odcinek ze szczytu do Chat pod Rozsutcom oznaczony jest na 1h. My szliśmy około 2, dostosowując tempo do warunków.

Od Chat ścieżka wiodła widokowymi łąkami i zagajnikami. O dziwo na trasie spotkaliśmy tylko jednego turystę, Polaka zresztą.

Koniec!

Nic chyba nas tak nie cieszyło jak widok parkingu i fakt, że w bagażniku mieliśmy ubrania zapasowe. Szybko jednak Smak Złotego Bażanta i Studencka wynagrodziły nam trudy!

[supsystic-gallery id=4 position=center]

  • Wow, super wyprawa! Jako dziecko uwielbialam takie „ryzykowne” spacery! Czy to miejsce, w ktorym jest duzo ludzi? Wyglada tak, ze mozna poodychac spokojnie i oderwac sie od calego swiata 🙂

    • Nie ma tłumów. Jednak nie byliśmy też w piku wycieczkowym ze względu na pogodę, która była nie pewna. Polecam bardzo, bo widoki są cudowne i ryzyko całkiem do zaakceptowania. 🙂

  • Anna Kurtasz

    Takie atrakcje nie dla mnie, ale zdjęcia obejrzałam z fascynacją ogromną!

    http://przystanek-klodzko.pl/

    • Aniu przede wszystkim dobra zabawa, a zgodnie z zasadą nie wszystko dla wszystkich czasami warto chociaż na zdjęcia popatrzeć. 🙂