Zrobiłam to! Zrobiłam format karty bez zgrania zdjęć. Największy koszmar każdego fotografa profesjonalisty czy amatora ziścił się. Format lub uszkodzenie karty pamięci. Co w takie sytuacji zrobić? Rwanie włosów nic nie pomoże. Trzeba wziąć się w garść i wziąć pod uwagę kilka ważnych zasad, a odzyskanie zdjęć ze sformatowanej karty pamięci stanie się możliwe.

U mnie była to bezmyślność, chwilowy brak uwagi. Klik i zrobiłam format. Byłam pewna, że zdjęcia wrzuciłam w chmurę i już są bezpieczne for ever. Ale okazało się, że nie są. Zapomniałam, przeoczyłam. Dupa… I co teraz i co dalej?

Nie mam już po co żyć!

Pierwsza zasada mówi. Nie skacz. Jeszcze nie wszystko stracone.

Druga mówi. Policz do dziesięciu i weź głęboki oddech. Najważniejsze to nie panikować. Ogarnij się i zapamiętaj, co masz robić, a czego koniecznie masz nie robić!

Nie bądź jak Natalia, nie rób nowych zdjęć

To jest kluczowe zadanie. Na sformatowanej karcie pamięci nie rób nowych zdjęć! Nie będę wnikać w informatyczne niuanse, ale zasada jest prosta. Jeżeli myślisz, że coś usunąłeś, to nie masz racji. Zniknęło co prawda z twoich oczu, ale jeszcze całkiem mocno dycha. Dobijesz dane, gdy na nie coś napiszesz.

Prościej: Masz zdjęcie kotka, kasujesz zdjęcie kotka, zdjęcie kotka znika, ale nadal kotek istnieje i a ty jeszcze możesz odzyskać zdjęcie kotka. Jednak nie pomyślałeś i zrobiłeś zdjęcie pieska i piesek zabija kotka. Masz już tylko zdjęcie pieska. Zdjęcia kotka już nie odzyskasz.

Ja tak właśnie zrobiłam… Głupia ja! Ucz się na moich błędach i bądź mądry! Nie zabijaj kotka!

Klątwa Słowackiego Raju

Oglądałeś „Oszukać przeznaczenie”? Przed losem nie da się uciec. Kilka lat temu byłam w Słowackim Raju. Cudowne miejsce, pełne wyzwań, labiryntów skalnych, super! Musisz mi uwierzyć na słowo, bo wszystkie zdjęcia z tamtego miejsca wyparowały. Jak? Przypadek? Nie sądzę!

Zdjęcia były na dysku komputera, który ukradziono. Ale miałam kopię na CD, która przestała działać (tylko ta jedna CD z setek innych). Pan Mąż miał u siebie kopię, bo lubił się popisywać tymi zdjęciami przed znajomymi, kiedyś przez pomyłkę usunął cały folder – skończyły się ochy i achy nad naszą odwagą. Ostatnia nadzieja, kopia u mojego szwagra też zaginęła…

Takie rzeczy się nie zdarzają! A jednak…

Kolejne wąwozy, wyzwania i extremalnie świetne miejsce i znowu nie mam zdjęć. Przypadek?! Nie sądzę! To klątwa Słowackiego Raju!

5 kroków do odzyskania zdjęć ze sformatowanej karty pamięci – nie zapominaj o nich!

  1. Nie rób na sformatowanej karcie pamięci nowych zdjęć! Włóż do aparatu zapasową kartę. Nie masz? Kup ją!
  2. Nawet jeżeli zrobiłeś już jakieś zdjęcia nie musisz się przejmować, większość aparatów zapisuje zdjęcia poklei. Do odzyskania będzie możliwa różnica. Tzn?! Jeżeli miałeś 100 zdjęć, usunąłeś je i na sformatowanej karcie zrobiłeś 90 nowych zdjęć, do odzyskania masz 10 zdjęć.
  3. Potrzebny Ci czytnik kart – wbudowany do kompa lub na podpinkę. Kartę poprzez czytnik podepnij do kompusia i…
  4. Ściągnij jeden z programów do odzyskiwania zdjęć (poniżej dwie sugestie) i postępuj zgodnie z instrukcją.
  5. Nic więcej nie da się zrobić. A jeżeli znasz inne sposoby daj mi znać! Z przyjemnością je poznam.

Programy pozwalające na odzyskanie zdjęć ze sformatowanej karty pamięci

Takich programów jest wiele! Znajdziesz je wszędzie i spokojnie możesz z nich skorzystać. Ja mam swoje ulubione trzy programy do odzyskiwania.

  1. Digital Image Recovery – stary, ale ciągle jary programik. Bardzo prosty w obsłudze i jednocześnie bardzo skuteczny. Nie wiem czy jeszcze można go ściągnąć, bo mam go zainstalowany od zawsze.
  2. StrongRecovery – znaleziony w sieci i bardzo pomocny.
  3. Recuva – bez niej wiele chwil uleciałoby bezpowrotnie.

Jest cała masa innych programów, które pomogą ci na odzyskanie zdjęć ze sformatowanej karty pamięci. Mniej lub bardziej rozbudowanych. Ale dzięki tym wyżej wymienionym udało mi się odzyskać 10 zdjęć… Tyle zdjęć nie zostało nadpisanych. Reszta zdjęć: RIP.

  • Watcher

    Niestety to kompletnie nieprawda, że po nadpisaniu 100 plików, 90 nowymi, będziemy mogli odzyskać 10 nienaruszonych.

    Po pierwsze, zazwyczaj zapisujemy zdjęcia w formatach skompresowanych (JPEG, RAW itd), a wielkość skompresowanego pliku zależy od sfotografowanego przedmiotu. I tak, plik ze zdjęciem białej ściany zostanie bardzo efektywnie skompresowany, natomiast ze zdjęciem liści lub płynącej wody, bardzo słabo. Podobnie Zdjęcie wykonane na wysokim ISO lub o bardzo długiej ekspozycji, na skutek dużego „zaszumienia”, skompresuje się bardzo słabo — algorytmy kompresji, źle radzą sobie z szumem w zdjęciach. Żeby sprawę uprościć, można przyjąć, że zrobienie dwóch zdjęć o dokładnie tej samej ilości danych zapisywanych na nośniku, to jak trafienie szóstki w loterii. 😉

    Po drugie dane nie są zapisywane w tych samych miejscach za każdym razem. Zależy, to od wielu czynników, typu pamięci, kontrolera I/O i urządzenia zapisującego, jednak w większości przypadków dane rozsiewane są pseudolosowo w różnych miejscach pamięci, choćby po to żeby zwiększyć żywotność pamięci. Permanentny zapis w jednym miejscu, bardzo szybko zużyłby zapisywaną przestrzeń, a tym samym cały nośnik. Jak wiadomo dane zapisywane są w sektorach i klastrach. Większe pliki zajmują wiele (a nawet wiele setek) sektorów. Wystarczy, że nowy plik zajmie kilka sektorów poprzednio zapisanego pliku (przed sformatowanie bądź skasowaniem), a odzyskany plik będzie zawierał artefakty bądź będzie zupełnie nieczytelny.

    Konkluzja jest taka, że jednym niewielkim plikiem nadpisanym na stare pliki, można ich zniszczyć całkiem dużą ilość. Konkluzja numer dwa jest taka, że duże pliki, np. filmy, o wiele łatwiej ulegają uszkodzeniu, niż małe pliki, np. fonty.
    Jedyne z czym mogę się zgodzić, to z faktem, że nie należy niczego nadpisywać na pomyłkowo sformatowany/skasowany nośnik pamięci.

    Nie jest też prawdą, że jeśli sami nie potrafimy odzyskać plików przy pomocy darmowych programów, to są one nie do odzyskania. Są firmy, które specjalizują się w pozornie beznadziejnych przypadkach odzyskiwania danych po zwarciach, pożarach, zalaniach, zniszczeniu danych przez wirusy itp., z bardzo dobrymi efektami, jednak koszty odzysku danych można liczyć w tysiącach dolarów…