Jadę właśnie do domu. Jesień zaczęła się na całego! Jest koszmarnie brzydka pogoda. Niby deszcz, ale taki od niechcenia…  Mżawka. Nawet tego słowa nie lubię. Czuję, że niebo pluje mi w twarz, nawet nie udając porządnego deszczu.

A jednak jadę i jestem szczęśliwa. Zaraz znajdę się pod ciepłym kocykiem, w przytulnym domu. Zrobię sobie herbatkę z prądem i aromatycznymi przyprawami. Leczniczo, na chore gardełko. Do tego kilka łyżek miodu i może nie dopadnie mnie jesienne przesilenie.

Jadę i słucham cudownej piosenki, która zawsze, nawet w taką pogodę, przenosić w odległe klimaty lata i podróży. I tak jadąc sobie, pomyślałam, że się z wami tym podzielę. Moją playlistą gorących przebojów. Takich, wiecie, co rozgrzewają, co przypominają, że jesień też jest fajna!

Dziś już nie robię nic. Słucham, bujam się i czytam książki. Wszystkie zaległe, które wakacyjne podróże kazały mi odpuścić i zostawić na jesień.

    1. Sunshine reggae – Laid Back

 

    1. A Good Year – 03 Wisdom (Marc Streitenfeld)

 

    1. Tu Vuò Fa’ L’Americano – Renato Carosone

 

    1. Bamboléo – Gipsy Kings

 

    1. Iko-Iko – Zap Mama

 

    1. Mas Que Nada – Sergio Mendes feat. Black Eyed Peas

 

    1. La Mordidita – Ricky Martin

 

    1. Greek Zorba – Alexis Zorbas
  • Agata Front

    Moje Twoje ulubione to „A good year” <3

    • To jest też mój relaksacyjny utwór. Odpływam daleko, z każdą nutką dalej. 🙂