Masz czasami poczucie, że czas na szybko biegnie? Nie wiesz, jak to się stało, że jeszcze wczoraj była zima, Sylwester i Walentynki, a tu już znowu jesień… Trzymasz się mocno, każdej chwili, a jednak i tak one uciekają szybciej, niż zdarzysz o nich pomyśleć. A teraz jeszcze przyszła słota i dzień kończy się, zanim na dobre się zacznie. To dla mnie znak, że muszę pomyśleć o jesiennych zadaniach do wykonania.

W tym roku mój humor sięgnął dna wyjątków wcześnie. Może to przez aurę, może z innych powodów. Zanim jednak jesień na dobre się rozpoczęła, mnie już ciągnie do zimowego snu. O 18 jestem gotowa do spania z książką i kocykiem chroniącym przed całym złem tego świata. Żeby jakoś przetrwać do zimy, do pierwszego śniegu postanowiłam, że zrobić listę jesiennych zadań.

Nauczę się nudzić

Chyba nie ma na świecie drugiej takiej osoby, a jeżeli jest, z przyjemnością ją poznam, która tak bardzo, jak ja nie umiałaby się nudzić. Naprawdę nie umiem. I choć wiem, jakie to bardzo ważne do zdrowia psychicznego nie potrafię siedzieć bezczynnie. Dlatego w tym roku postanowiłam, że nauczę się nudzić. I mam nadzieję, że wraz z nauką przyjdzie mi refleksja, że traktowanie nudy jako zadania może nie okazać się nudą…

Powrócę do medytacji

To chyba jedna z tych aktywności, za którą tęsknię najbardziej, a cały czas wynajduję dziwne powody, by jej nie kontynuować. Moja przygoda z medytacją rozpoczęła się dawno, dawno temu, kiedy jeszcze wcale nie widziałam, że to, co robię, nazywa się medytacją i że są do tego odpowiednie techniki i praktyki. Ciemny pokój, świeczka i pełne skupienie na oddechu. A potem dorosłam i nauczyłam się medytacji na poważnie. I teraz czas wrócić, do dobrych praktyk. Nie wiem, czy wiecie, że modlitwa też jest formą medytacji.

Nie będę oglądać TV

Ale nadrobię seriale! Telewizja serwuje pakiet badziewia najgorszego sortu. Niestety odkąd dopadła mnie jesienna niemoc, TV stał się przedłużeniem dnia. A jeszcze jeden odcinek, a jeszcze jeden program. I tak jakoś czas leciał.

Stop! Tak się nie da. Wyłączyłam TV (ten punkt już wdrażam) i wybieram tylko to, co mnie interesuje. Koniec z bezmyślnym skakaniem po kanałach. Mój czas rozrywkowy przeznaczyłam na seriale. Nadrabiam, nadrabiam. Co ciekawe, okazuje się, że mimo tego, że nadrobiłam sporo zaległości, zdecydowanie mniej czasu spędzam przed ekranem.

Kupię miękką kanapę

To jest moje marznie już od kilku ładnych lat! Cudownie miękka kanapa, na której zapadam się… I chyba znowu nie zrealizuję tego punktu, bo mam meble i po co mi kolejne. Mam wyrzucić? Oddać? A jak już będę mieć tą super-miękką kanapę to co? Będę tak leżeć? Już nic nie zmobilizuje mnie do wstania! Więc chyba nie kupię, o ile nie kupię pod namową Pana Męża.

Obejrzę „Dziewczynę z lilią”

Kolejne jesienne zadania do wykonania i znowu filmowy punkt, ale ważny! Film ten rozpoczęłyśmy oglądać w zimie z Panią Córką. Niestety kino ambitne (czyli tak, gdzie nie występuje Steven Seagal) w telewizji rozpoczyna się o porach nieprzyzwoitych. Nie dotrwałyśmy nawet do połowy. To znaczy, ja nie dotrwałam. Pani Córka, słysząc moje chrapanie, przykryła mnie kocem, wyłączyła TV i poszła spać, szepcąc mi do ucha, że jutro dokończymy… I tak minęło pół roku. Czas więc dokończyć.

Nadrobię książkowe zaległości

Punkt niewykonalny! Nawet w niego nie wierzę. Zaległości książkowych mam na kilka lat, a dzięki nieznanym mi zawirowaniom czasoprzestrzeni na miejsce jednej przeczytanej przypadają trzy kolejne. Obecnie oszukuję się, kupując e-booki. Jednak czego nie widać, nie znaczy, że nie ma. Więc będę z przyjemnością nadrabiać zaległości, ale nie nadrobię i jestem tego świadoma.

Odwiedzę sąsiadów

Moi kochani sąsiedzi możecie spać spokojnie. Nie będę was nawiedzać, częściej niż dotychczas. Gdzie indziej jest haczyk. Ostatnio bowiem uświadomiłam sobie, że dużo już Polski zjeździłam. Jak już gdzieś jestem, to lubię poznać okolicę miejsca zatrzymania. Byłoby łanie, ale doszło do mnie, że nie znam ościennych miasteczek. W wielki z nich nawet nie odwiedziłam turystycznie. Postanowiłam to zmienić i raz na tydzień wybrać się na mini-wypad za miasto i w miasto, by poznać sąsiadów. 

Kończąc te moje jesienne zadania do wykonania

Powiem wam, że to jeszcze nie wszystkie jesienne zadania do wykonania. Będę prasować, gotować i grać w planszówki. Spcerować w deszczu i napawać się poranną mgłą. I tak dalej, i tak dalej. Można je mnożyć w nieskończoność. Te jednak pozwolą mi się wyrwać, ze szponów znudzenia i marudzenia.

  • Agata Front

    Nie no koniecznie kup sobie tę kanapę. Ona wszystko rozwiąże. Nauczysz się na niej nudzić, pooglądasz seriale, nadrobisz zaległości książkowe, spełnisz marzenie… Z sąsiadami może być problem 🙂

    • Obawiam się, że spałabym na niej całą jesień. 🙂 A to wykluczyłoby pozostałe aktywności.

  • Medytacja! Chyba czasem by mi się to przydało, moje myśli biegną jak szalone.

    • Kocham ten stan oderwania się od całego świata. I co ważne na prawdę pomaga, gdy potrzebujesz mieć świeże spojrzenie na to, co cię otacza. 🙂

  • Podłączam się pod podpunkt 1 – również potrzebuję trochę się wynudzić, bo ostatnio mam wrażenie, że czas tak pędzi i nie ma czasu na nudę. Z tv nie mam problemu, bo go w ogóle nie mamy. Oglądam głównie seriale na komputerze i co najważniejsze bez głupich reklam 🙂

    • TV to całkowity zjadacz czasu… Chciałabym się go pozbyć. Od dawna wydaje mi się, że zabiera mi z życia cenną energię do działania. 😉