Cholernie trudno wraca się do medytacji, gdy trwa remont łazienki, dziecko zaczyna bunt nastolatka (choć zaczyna i zaczyna, i zacząć nie może), a ty myślisz już o świętach i całych tych przygotowaniach. Siedząc na macie i zastanawiając się, jak łatwo wpaść we wściekłość od samego tylko siedzenia, wpadłam na genialny w swojej prostocie pomysł założenia słuchawek.


Z muzyką jednak nie poszło. To nie dla mnie. Muzyka mnie rozprasza i pobudza, a medytacja miała być do jasnej ciasnej wyciszeniem. Postanowiłam więc przetestować aplikację do medytacji. I choć kilka przeszło przez mój smartphone (czy już smartfon?) to tylko te trzy skradły moje serce…

Relax Melodies: Sleep Sounds

Z tą aplikacją do medytacji spotkałam się bardzo dawno temu. Wtedy jej wersja była dużo prostsza. Obecnie to prawdziwy kombajn. Jednak dla mnie nadal relaksujące dźwięki stanowią podstawę jej funkcjonalności. Pozwalają na koncentrację i nie są inwazyjne. A spośród bardzo szerokiej listy melodii każdy znajdzie coś dla siebie.

Relax Melodies ma także funkcję medytacji z lektorem. Kobiecy głos o przyjemnej barwie zachęcająco wprowadza w kolejne stany skupienia.

Minusem jest fakt, że jest to aplikacja anglojęzyczna. Warto też zauważyć, że duża część jej funkcjonalności jest płatna.

<link>

Calm

Z tej apki już kiedyś korzystałam. Jednak zarzuciłam ją na rzecz Melodies. Myślę, że jest to aplikacja dla znających podstawy medytacji. Obecnie do niej wróciłam.

Dużą zaletą aplikacji jest duży wybór melodii i dźwięków, które pozwalają na skupienie. Bardzo podoba mi się też opcja znikającego ekranu (po sekundzie ukrywają się wszystkie ikony) i możliwości zmiany animacji. Dodatkowo aplikacja działa w tle.

Niektóre funkcje są zablokowane i płatne. Jednak darmowych jest zdecydowanie najwięcej z testowanych przeze mnie aplikacji. Aplikacja jest w całości po angielsku, co dla wielu może być przeszkodą.

<link>

Headspace

Bardzo prosta i całkiem inna niż poprzednie aplikacja do medytacji. Jej działanie oparte zostało na lektorze-przewodniku, który uczy i pokazuje, na jakich mechanizmach oparte są nasze działania i jak je zmodyfikować.

Nie ma tu melodii, animacji, ani dodatkowych „bajerów”. W prostocie leży jej siła. Na samym początku dostajemy pakiet dla początkujących. Mamy też możliwość skorzystania z dedykowanej na dany dzień medytacji. W jej przypadku możemy wybrać sobie interesującą nas długość. Od 3 do 20 minut w zależności o preferencji i czasu, jakim dysponujemy.

Minusem dla mnie jest brak podkładu muzycznego. Jako że szukałam dodatkowego wzmocnienia ze strony aplikacji z powodu hałasu dookoła mnie, ten brak funkcjonalności mnie zawiódł. Dodatkowo duża część jest dostępna w wersji premium. Warto też podkreślić, że jest to aplikacja anglojęzyczna.

 

<link>

Intu

Na koniec dodaję jeszcze jedną, polskojęzyczną, aplikację. Nie mam jednak do niej przekonania. Oprócz podstawowego, wprowadzającego kursu, w całości jest płatna. Nie są to duże pieniądze, jednak jak dla mnie to za dużo. Sam kurs podstawowy jest dla mnie niewystarczający do tego, by ocenić aplikację. I mimo że jest 7 dniowy okres testowy na wersję premium, wydaje mi się zbyt krótkim okresem, by ją ocenić.

Plusem jest możliwość wyciszenia połączeń podczas medytacji.

<link>