Nigdy nie robię wielkich postanowień noworocznych. Po co? I tak ich później nie realizuję. Skupiam się raczej na małych i dziwnych rzeczy, których staram się trzymać, by na koniec roku móc sobie powiedzieć, że zrobiłam wszystko, co mogłam. Nie inaczej było w tym roku.


Jak zacząć?

Nie siadam z kartką i już w mistycznym natchnieniu wiem, co zrobię w nadchodzącym roku. To tak nie działa i co najważniejsze nie sprawdza się. To chyba jedyna powtarzalna zasada planów robionych na kolanie. Realizacja takich noworocznych postanowień kończy się szybciej, niż się zaczyna. Jak się do tego zabrać, by na koniec roku postanowienia noworoczne były zrealizowanymi celami? Moim sposobem jest dobre przygotowanie i przemyślenie! Muszę się zastanowić nad możliwościami, ograniczeniami i tym, czy na pewno chcę to zrobić.

Opierając się na tych prostych wytycznych, przygotowałam swoją noworoczną listę celów do osiągnięcia. Czy znalazło się na niej wszystko, co chciałabym zrobić w nowym roku? Oczywiście, że nie! Jest wiele spraw do załatwienia, marzeń do zrealizowania, ale wiem, że ich nie zrealizuję. Jeszcze nie teraz. Do niektórych z nich nie jestem przekonana, inne wymagają ode mnie wysiłku, na który niekoniecznie się zdecyduję. Zostawiam je więc w sferze planów na kiedyś. Skupiając się tylko na tych kwestiach, które są realne, udało mi się stworzyć realną listę noworocznych postanowień.

 

Moje noworoczne postanowienia

na 2018

 

☑ Zwiedzę trzy stolice europejskich krajów, w których jeszcze nie byłam;

☑ Będę czytać minimum godzinę dziennie;

☑ Odbędę przynajmniej jedną podróż koleją parową;

☑ Zwiedzę cztery (jedno na kwartał) miejsc w Polsce;

☑ Zdobędę Orlą Perć;

☑ Będę bardziej eko:

✔ nie będę używała jednorazowych reklamówek i ograniczę śmieciowe opakowania do minimum,

✔ nie będę kupowała nowych ubrań (nie licząc bielizny i butów oraz ubrań treningowych) – nadal,

✔ nauczę się przygotowywać listę zakupów, by mniej marnować jedzenia,

✔ rozwinę moją uprawę ogródkową o nowe warzywa i owoce,

✔ nauczę się 10 nowych wegetariańskich przepisów.

Czy uda mi się je wszystkie zrealizować? Mam taką nadzieję! W końcu wszystko, co zaplanowałam, jest realne i możliwe do wykonania. Dzięki temu postanowienia noworoczne pozytywnie motywują mnie do wysiłku.

  • Hej,
    trzymam kciuki za postanowienia noworoczne, ja pisałam o swoim podsumowaniu, a cele pojawią się w środę:)

  • Kibicuję we wszystkim… prócz zdobycia Orlej Perci. Przepraszam… ale to jest poza mną! I nawet nie dlatego, że mam horrendalny lęk wysokości i w życiu nawet nie pomyślę o wspinaniu się takimi szlakami, ale dlatego, że panicznie boję się o ludzi, którzy to robią. Nie ważne, czy to rodzina, czy przyjaciele, czy obcy. Jeden z najbardziej przerażających filmów, jakie obejrzałam, to był paradokumentalny o zdobywaniu Broad Peak zimą. Do tej pory pamiętam całe sceny (oglądałam to naście lat temu). A teraz, kiedy pomyślę, że ekipa atakuje K2, skóra mi cierpnie na plecach. To zbytnie ryzyko.
    Najbardziej podobają mi się cele o zwiedzaniu. Ach, jak ja kocham zwiedzać… 🙂