Szlak Muszli

Mój tekst nie zajmie dużo czasu. Chcę napisać o tym jak pewna muszla nie pozwala mi usiedzieć w jednym miejscu, gdyż “dręczy” jedno z moich części ciała. Wypowiedź jest także o tym, że zanim znajdę się na mecie jest jeszcze przede mną długa droga. Mój szlak istnieje już kilkanaście lat, a zaczął się od rozpoczęcie przeze mnie edukacji. Początek dało także poznanie mistrza lepienia słów od Paulo Coelho oraz „Pielgrzyma”.

Początek drogi na szlak

Nie pamiętam momentu, od którego zaczęłam pisać moją drogą życia. Na pewno była to szkoła podstawowa, bo najstarsze wspomnienia są z nią związane. Kiedy byłam dzieckiem do szkoły chodziłem pieszo. Nie był to dla mnie długi odcinek, chociaż w dzisiejszych czasach nawet 1,5 km drogi do szkoły jest dużym problemem, który może rozwiązać tylko rodzice przywożąc dziecko pod szkołę. W trakcie wędrówki mogłam być sam na sam ze swoimi myślami. Często myślałam, co by się stało gdybym poszła dalej tą drogą, gdybym minęła drogę i nie zatrzymała się w żadnym miejscu. Jednak nigdy nie starczyło mi odwagi na taką postawę. Zawsze o stałej porze wracałam do domu i dalej marzyłam o bezcelowej wędrówce.

Podsycanie

O marzeniach o wielkich podróżach mówiło wiele książek, filmów, a także opowieści. wszystko wokół mnie przekonywało mnie, że moja wymarzona podróż jest już niedaleko mnie. Zastanawiało mnie tylko, gdzie miał być mój cel? Wszystko się zmieniało, coraz więcej istniało miejsc do zobaczenia.

W końcu zaczęłam interesować się sztuką Paulo Coelho. Na samym początku miałam styczność z “Alchemikiem”, “Pielgrzymem”, a następnie z całą resztą. Następnie zaczęłam interesować się filozofią. Mój cel drogi tkwił mocno we mnie i bardzo często o sobie przypomina.

Dziwne historie z Camino de Santiago

Czasami spotykają mnie dziwne historie związane ze szlakiem muszli. Przypominam je sobie w takich momentach, kiedy che o nich zapomnieć. Dwa lata temu na wakacjach byliśmy nad polskim morzem na wyspie Wolin i wybraliśmy się do wioski wikingów w Wolinie. Nagle coś pomieszałam i musieliśmy iść spory odcinek drogi. Postanowiłam poszukać skrótu. Była nim wydeptana ścieżka prowadząca przez szuwary. Okazało się, że znaleźliśmy się na szlaku św. Jakuba. Byłam bardzo zdziwiona. Nie dalej jak kilka dni temu w „Slow life” ojciec Leon Knabit rozmawiał z Markiem Kamińskim właśnie o tej drodze. Mówił o trudach i konieczności przezwyciężenia. Każdy ma swój cel, który służy pokonaniu tej drogi. Może on być religijny lub wytrzymałościowy. Jednak do pokonania tej drogi konieczny jest cel. Niestety jeszcze nie wiem jaki jest mój cel, ale wiem, że on istnieje.

Przypadek? Nie sądzę!

Każdy może pomyśleć, że są to tylko przypadki lub przepowiednie. Szukanie pewnych znaków, które można znaleźć. Musze przyznać, że moja droga nie jest zbudowana z muszli. Droga jest jednym z wielu życiowych decyzji, do której muszę dorosnąć. Nie jest to rzecz,o której codziennie myślę, która zajmuje cały mój świat. Jest to oczywiście opcja jedna z wielu lecz nie mogę skreślić jej z mojej listy marzeń.

Bądź gotowy dziś do drogi

Kiedy nadejdzie właściwy moment, aby pójść dalej? Niestety nie wiem. Może to będzie dziś, może jutro, a może nigdy? Taką opcję tez muszę rozważyć, jednak nie chcę w nią wierzyć i dopuścić do jej spełnienia. Na razie muszę wpisać Camino de Santiago na sam szczyt mojej TRAVEL BUCKET LIST.

Dodaj komentarz